Poszedłem za wilczycą do lasu. Na moim pysku nie było nawet śladu po wcześniejszym, szczenięcym podekscytowaniu. Starałem się wyglądać poważnie, żeby ona nie pomyślała sobie, że jestem jakiś niedorozwinięty. Chociaż mimo starań, mój ogon mimowolnie nie przestawał merdać. Weszliśmy między drzewa. Po kilku minutach marszu wadera się zatrzymała.
- Więc tak, staraj się znaleźć w miarę duże i suche kawałki drewna. Później ułożymy je w stos gdzieś blisko zamku. - zażądziła.
- Myślałem, że mogli byśmy to rozłożyć na placu w zamku. Jest wystarczająco duży. Sądzę, że organizatorzy powinni się zgodzić. - Natalie skinęła głową, już zajęta wypatrywaniem w lesie odpowiedniego drewna. Ruszyliśmy przed siebie, każdy w przeciwną stronę. Na szczęście, długo nie musiałem szukać. Połamane, suche drzewo leżało kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym się rozstaliśmy. Musiało się przewrócić podczas zimy. Było go sporo, więc nie szukałem dalej. Zacząłem przetaczać po kilka kawałków naraz, do miejsca gdzie mieliśmy się spotkać. Po jakimś czasie zebrało się go tam naprawdę dużo. Wadera też musiała przynosić swoje zdobycze w międzyczasie, bo na pewno nie znalazłem tego aż tyle. Poczekałem tam chwilę i Natalie dołączyła do mnie z kolejnymi kawałkami drzewa. Przyjrzała się temu, co zebraliśmy.
- Tyle powinno wystarczyć. Teraz tylko musimy to wszystko przenieść na plac. - spojrzałem na uzbieraną górkę i westchnąłem.
- Chwilę nam to zajmie.
- Więc nie gadaj tylko się bierz do pracy. - fuknęła i zaczęła zbierać drewno.
Braliśmy kilka kawałków naraz, tyle ile mogliśmy unieść. Zamek nie był zbyt daleko, ale i tak droga była męcząca. Za każdym razem kiedy wracaliśmy po więcej ustalaliśmy kolejne szczegóły pokazu. Były pewne niezgodność, ale na ogół dało się znaleźć złoty środek w naszych wizjach.
***
- A na wielki finał, z płomieni wyłoni się smok. Uniesie głowę do góry i wtedy ja odpalę fajerwerki, które będą rozstawione dookoła placu. A wtedy...
- Lepiej, żeby rozpostarł skrzydła. Będzie lepszy efekt kiedy później zanurkuje z powrotem w płomienie, a ogień przygaśnie.
- I posypią się iskry. - wilczyca przytaknęła niechętnie i spojrzała na horyzont.
- Cholera. - wyszeptała.
Równie podniosłem wzrok i zareagowałem tak samo jak ona. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jest już tak późno. Spojrzałem na zaniepokojoną Natalie.
- Idź już. Ja dokończę przenosić to drewno. - zaproponowałem.
- Nie. Skończę to co zaczęłam. - odpowiedziała pewnym siebie głosem.
- No weź. Zostało niewiele, dam sobie radę. - starałem się żeby mój ton brzmiał stanowczo. Wilczyca zawahała się przez chwilę.
- Jak chcesz... Widzimy się później. - powiedziała obojętnie i poszła w swoją stronę. Wróciłem na polanę i zebrałem ostatnie kawałki drewna. Kiedy szedłem do zamku zastanawiałem się nad jutrem. Jeszcze nie widziałem wnętrza zamku. Ech... dziewczyny pewnie będą cudnie wyglądać. Co powinienem włożyć na siebie... Myśli kłębiły mi się pod czaszką nie dając mi spokoju. Odłożyłem drewno i spojrzałem na niebo. Robiło się już ciemno. Nawet nie zauważyłem jak szybko minął ten dzień. Ruszyłem do mojej jaskini, zachaczając po drodze o zielarkę. Porzyczyłem rośliny, które będą mi potrzebne do efektów specjalnych i fajerwerków. Gdy tylko dotarłem do siebie rzuciłem się na moje legowisko. To był dość męczący dzień. Zamknąłem oczy i momentalnie zasnąłem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ande. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ande. Pokaż wszystkie posty
piątek, 1 kwietnia 2016
wtorek, 22 marca 2016
Od Ande'go CD Aveline
Wilczyca przechyliła dziwnie głowę i patrzyła tak w moją stronę. Czułem się trochę niezręcznie kiedy jej oczy były skierowane na mnie, ale... sam nie wiem, miałem głupie uczucie, że patrzy na coś innego. Coś poza nią. Ale przecież nikogo innego tu nie ma...
- Mam coś na twarzy? - zapytałem zaniepokojony. Nagle mój nos przeszył paraliżujący chłód. Sekunda, w której mój umysł zamarzł i odmroził się jednocześnie. Odskoczyłem gwałtownie do tyłu. Moim ciałem wstrząsnął lodowaty dreszcz. Rozejrzałem się nerwowo, ale przede mną nadal nikogo nie było. Wadera wydawała się być zaskoczona i trochę rozbawiona moim zachowaniem. Otrząsnąłem się jeszcze raz, żeby pozbyć się dziwnego, lodowatego uczucia.
- Co to było?! - krzyknąłem w pustą przestrzeń przedemną. To nie był wiatr! Wiem to na pewno. Cokolwiek to było, nie pochodziło z natury. Wilczyca spojrzała na mnie z błyskiem w oczach.
- Duch.
Duch? Nazwa, która wywołała u mnie kolejny atak dreszczy. Nigdy nie przypuszczałem, że one istnieją. Nawet w obliczu wszechobecnej śmierci nie zastanawiałem się nad tym, co jest po tej "drugiej stronie". Jakoś nie przepadam za planowaniem i myśleniem długodystansowym. Los i tak robi co mu się tylko podoba. Już wystarczająco doświadczyłem tego w życiu. Ale jak...?
- Ty go... widzisz? - niedowierzania w moim głosie było nieco więcej niż bym tego chciał. Nie potrafiłem nic na to poradzić. Przecież nie zacznę skakać z radości, na wiadomość o tym, że błąka się tu jakaś zagubiona dusza.
Aveline? Przepraszam że nie jest najlepsze, ale nadal nie całkiem wiem jaka ona jest :)
- Mam coś na twarzy? - zapytałem zaniepokojony. Nagle mój nos przeszył paraliżujący chłód. Sekunda, w której mój umysł zamarzł i odmroził się jednocześnie. Odskoczyłem gwałtownie do tyłu. Moim ciałem wstrząsnął lodowaty dreszcz. Rozejrzałem się nerwowo, ale przede mną nadal nikogo nie było. Wadera wydawała się być zaskoczona i trochę rozbawiona moim zachowaniem. Otrząsnąłem się jeszcze raz, żeby pozbyć się dziwnego, lodowatego uczucia.
- Co to było?! - krzyknąłem w pustą przestrzeń przedemną. To nie był wiatr! Wiem to na pewno. Cokolwiek to było, nie pochodziło z natury. Wilczyca spojrzała na mnie z błyskiem w oczach.
- Duch.
Duch? Nazwa, która wywołała u mnie kolejny atak dreszczy. Nigdy nie przypuszczałem, że one istnieją. Nawet w obliczu wszechobecnej śmierci nie zastanawiałem się nad tym, co jest po tej "drugiej stronie". Jakoś nie przepadam za planowaniem i myśleniem długodystansowym. Los i tak robi co mu się tylko podoba. Już wystarczająco doświadczyłem tego w życiu. Ale jak...?
- Ty go... widzisz? - niedowierzania w moim głosie było nieco więcej niż bym tego chciał. Nie potrafiłem nic na to poradzić. Przecież nie zacznę skakać z radości, na wiadomość o tym, że błąka się tu jakaś zagubiona dusza.
Aveline? Przepraszam że nie jest najlepsze, ale nadal nie całkiem wiem jaka ona jest :)
Od Ande'go do Natalie
- Pokaz ognia?
- Połączony z fajerwerkami. - dodałem pełen entuzjazmu. Wilk wydawał się być trochę zaniepokojony i zdziwiony moją propozycją.
- Sam niewiem, Ande. To dość... oryginalne jak na taką okazję.
- Tam gdzie mieszkałem tak właśnie świętowano początek wiosny. - oczy aż lśniły mi z podekscytowania. Kiedy myślałem o tym co mógłbym przygotować na ten Festiwal, wpadł mi do głowy tylko taki pomysł. Dość głupi, biorąc pod uwagę fakt, że nie władam ogniem. Ale cóż... znam parę sztuczek a nic lepszego nie wymyślę, więc... pozostało wierzyć w cuda.
- A co z bezpieczeństwem? Nie potrafisz kontrolować ognia. To może być ryzykowne.
- Wiem. Ale zapewnieniam Cię, że wszystko będzie bezpieczne. - Alfa miał sporo racji, jak zawsze. To było jak kubeł zimnej wody. Przecież ja nawet ogniska nie umiem rozpalić. Kogo ja oszukuje? - Potrzebował bym tylko kogoś, kto mógł by nad tym czuwać. Kogoś kto potrafi okiełznać ogień i chciał by mi pomóc.
Hurst zastanowił się chwilę.
- Natalie. Jeśli ktoś, to tylko ona potrafi tu władać ogniem. Ale nie był bym taki pewien, czy będzie chciała ci pomóc. - entuzjazm powrócił i na nowo wlał we mnie pewność siebie.
- Pomoże. Trzeba być dobrej myśli. - powiedziałem z uśmiechem na pysku. Odwróciłem się, gotowy do drogi i...
- A wiesz przynajmniej, kim ona jest? - zatrzymał mnie pytaniem Hurst. Słuszna uwaga. Odwróciłem się spowrotem w jego stronę.
- To... Kogo mam szukać? - zapytałem trochę zmieszany.
Zamieniłem z nim jeszcze kilka zdań i pobiegłem szukać Natalie. Alfa powiedział mi gdzie prawdopodobnie powinna być, ale z moją orenatacją w terenie, nawet jego wskazówki mi nie pomogą.
***
Prawie pół dnia biegałem po znanych mi terenach watahy i szukałem wadery, o której mówił mi Hurst. Powoli zaczynałem tracić nadzieję. Przebiegłem przez kolejną polanę i już miałem zniknąć między drzewami, kiedy kątem oka dostrzegłem coś, co przykuło moją uwagę. Natychmiast zawróciłem i cofnąłem się do polany. Rzeczywiście, na jej brzegu leżała jakaś wadera. Wilczyca była biała, z wyjątkiem czarnego pasma na grzywce i ogonie. Tak jak opisywał mi Alfa. Ruszyłem w jej stronę.
- Hej! To ty jesteś Natalie? - zapytałem pogodnym głosem nadal idąc w jej stronę. Wilczyca podniosła wzrok i prześwietliła mnie nim na.
- Zależy kto pyta. - odpowiedziała suchym tonem. Nie przejąłem się tym. Uśmiechnąłem się tylko i od razu przeszedłem do konkretów.
- Ande. Potrafisz władać ogniem?
- Możliwe. - mruknęła obojętnie. Przetwarzałem przez chwilę te dane, ale i tak trafiały one tylko w próżnię. Mój umysł był nastawiony na jeden typ odpowiedzi, trzy razy "tak".
- Świetnie. - kontynuowałem już powarzniejszym tonem. - Jak pewnie wiesz niedługo - wilczyca uniosła brew - bardzo niedługo - poprawiłem się - odbędzie się Festiwal Wiosenny. Chciałem zorganizować pokaz ognia i fajerwerków. Z tym drugim nie będzie problemu, ale... przydał by się ktoś doświadczony z ogniem. Nie proszę o nic specjalnego. Kilka krztałtów z płomieni i ewentualne gaszenie pożaru, tylko tyle. Wchodzisz w to? - zapytałem w końcu. Wyrzuciłem to wszystko z siebie jednym tchem. Natalie wydawała się być lekko zaskoczona tym co przed chwilą usłyszała. Zastanawiała się dłuższą chwilę.
Natalie? Jeśli chcesz to możesz mi odpowiedzieć w komentarzu albo na priv bo czasu mało, jak chcesz odpowiedzieć opowiadaniem to też fajnie ;)
- Połączony z fajerwerkami. - dodałem pełen entuzjazmu. Wilk wydawał się być trochę zaniepokojony i zdziwiony moją propozycją.
- Sam niewiem, Ande. To dość... oryginalne jak na taką okazję.
- Tam gdzie mieszkałem tak właśnie świętowano początek wiosny. - oczy aż lśniły mi z podekscytowania. Kiedy myślałem o tym co mógłbym przygotować na ten Festiwal, wpadł mi do głowy tylko taki pomysł. Dość głupi, biorąc pod uwagę fakt, że nie władam ogniem. Ale cóż... znam parę sztuczek a nic lepszego nie wymyślę, więc... pozostało wierzyć w cuda.
- A co z bezpieczeństwem? Nie potrafisz kontrolować ognia. To może być ryzykowne.
- Wiem. Ale zapewnieniam Cię, że wszystko będzie bezpieczne. - Alfa miał sporo racji, jak zawsze. To było jak kubeł zimnej wody. Przecież ja nawet ogniska nie umiem rozpalić. Kogo ja oszukuje? - Potrzebował bym tylko kogoś, kto mógł by nad tym czuwać. Kogoś kto potrafi okiełznać ogień i chciał by mi pomóc.
Hurst zastanowił się chwilę.
- Natalie. Jeśli ktoś, to tylko ona potrafi tu władać ogniem. Ale nie był bym taki pewien, czy będzie chciała ci pomóc. - entuzjazm powrócił i na nowo wlał we mnie pewność siebie.
- Pomoże. Trzeba być dobrej myśli. - powiedziałem z uśmiechem na pysku. Odwróciłem się, gotowy do drogi i...
- A wiesz przynajmniej, kim ona jest? - zatrzymał mnie pytaniem Hurst. Słuszna uwaga. Odwróciłem się spowrotem w jego stronę.
- To... Kogo mam szukać? - zapytałem trochę zmieszany.
Zamieniłem z nim jeszcze kilka zdań i pobiegłem szukać Natalie. Alfa powiedział mi gdzie prawdopodobnie powinna być, ale z moją orenatacją w terenie, nawet jego wskazówki mi nie pomogą.
***
Prawie pół dnia biegałem po znanych mi terenach watahy i szukałem wadery, o której mówił mi Hurst. Powoli zaczynałem tracić nadzieję. Przebiegłem przez kolejną polanę i już miałem zniknąć między drzewami, kiedy kątem oka dostrzegłem coś, co przykuło moją uwagę. Natychmiast zawróciłem i cofnąłem się do polany. Rzeczywiście, na jej brzegu leżała jakaś wadera. Wilczyca była biała, z wyjątkiem czarnego pasma na grzywce i ogonie. Tak jak opisywał mi Alfa. Ruszyłem w jej stronę.
- Hej! To ty jesteś Natalie? - zapytałem pogodnym głosem nadal idąc w jej stronę. Wilczyca podniosła wzrok i prześwietliła mnie nim na.
- Zależy kto pyta. - odpowiedziała suchym tonem. Nie przejąłem się tym. Uśmiechnąłem się tylko i od razu przeszedłem do konkretów.
- Ande. Potrafisz władać ogniem?
- Możliwe. - mruknęła obojętnie. Przetwarzałem przez chwilę te dane, ale i tak trafiały one tylko w próżnię. Mój umysł był nastawiony na jeden typ odpowiedzi, trzy razy "tak".
- Świetnie. - kontynuowałem już powarzniejszym tonem. - Jak pewnie wiesz niedługo - wilczyca uniosła brew - bardzo niedługo - poprawiłem się - odbędzie się Festiwal Wiosenny. Chciałem zorganizować pokaz ognia i fajerwerków. Z tym drugim nie będzie problemu, ale... przydał by się ktoś doświadczony z ogniem. Nie proszę o nic specjalnego. Kilka krztałtów z płomieni i ewentualne gaszenie pożaru, tylko tyle. Wchodzisz w to? - zapytałem w końcu. Wyrzuciłem to wszystko z siebie jednym tchem. Natalie wydawała się być lekko zaskoczona tym co przed chwilą usłyszała. Zastanawiała się dłuższą chwilę.
Natalie? Jeśli chcesz to możesz mi odpowiedzieć w komentarzu albo na priv bo czasu mało, jak chcesz odpowiedzieć opowiadaniem to też fajnie ;)
poniedziałek, 14 marca 2016
Od Ande'go do Aveline
Płuca paliły żywym ogniem a mięśnie piekły. Stałem z opuszczoną głową, dysząc ciężko. Mimo zmęczenia uśmiechałem się do siebie usatysfakcjonowany treningiem. Dokładnie znałem kosnekwencje tego co robiłem. Mieszanie się z wiatrem kosztowało mnie okropne zakwasy. Ale mimo to uwielbiałem to robić. Dopiero w takiej postaci czułem sie w pełni wolny. Nieograniczony ani przez grawitację, ani własną skórę i możliwości mięśni. Całkowicie wolny. Opuściłem pysk w dół i starałem się zaczerpnąć oddech, uspokoić rozgrzane mięśnie. Gardło wołało rozpaczliwie "wody", więc ruszyłem powoli przed siebie w poszukiwaniu czegoś co ugasi te palące pragnienie. Szedłem nie podnosząc głowy i nadal dysząc ciężko. Pozwalałem, jeszcze zimowemu powietrzu wdzierać się głęboko w płuca i przy każdym oddechu mrozić moje gardło. Dawało to przynajmniej chwilową ulgę. Ziemia pod moimi łapami była twarda i zimna. W bardziej zacienionych miejscach było blade wspomnienie śniegu. Muszę przyznać, że cieszę się, że przez następne dziewięć miesięcy śnieg i lód pozostaną tylko wspomnieniem. Zaczyna mi brakować zapachu świeżej trawy.
Szedłem powłócząc łapa za łapą, nie odrywając wzroku od ziemi i nasłuchując szumu wody. Powinienem poprosić Alfę o kilka wskazówek w poruszaniu się po tych terenach, kiedy miałem okazję. Nawet nie miałem pojęcia czy idę w dobrym kierunku. Cholera. Być może już minąłem jakieś jeziorko i teraz tylko brnąłem coraz głębiej w las? Może jednak powinienem zawrócić i...
Coś uderzyło we mnie i powaliło mnie na ziemię. Na chwilę mnie zamroczyło. W oczach zatańczyły gwiazdy. Potrząsnąłem pyskiem żeby oprzytomnieć. Gdy tylko obraz przestał wirować rozejrzałem się dookoła by ustalić co się stało. Kawałek dalej leżała wilczyca, równie zdezorientowana upadkiem. Wstałem i podszedłem do niej.
- Przepraszam, powinienem bardziej uważać. - powiedziałem pomagając jej wstać.
- Nic się nie stało. - odpowiedziała podnosząc się z ziemi i otrzepując z kurzu. Dopiero teraz mogłem się jej przyjrzeć. Miała piękne, śnieżnobiałe futro i łagodne spojrzenie. Uśmiechnąłem się do niej lekko.
- Zawsze tak spadasz na innych z nieba, gwiazdko?
Aveline?
Szedłem powłócząc łapa za łapą, nie odrywając wzroku od ziemi i nasłuchując szumu wody. Powinienem poprosić Alfę o kilka wskazówek w poruszaniu się po tych terenach, kiedy miałem okazję. Nawet nie miałem pojęcia czy idę w dobrym kierunku. Cholera. Być może już minąłem jakieś jeziorko i teraz tylko brnąłem coraz głębiej w las? Może jednak powinienem zawrócić i...
Coś uderzyło we mnie i powaliło mnie na ziemię. Na chwilę mnie zamroczyło. W oczach zatańczyły gwiazdy. Potrząsnąłem pyskiem żeby oprzytomnieć. Gdy tylko obraz przestał wirować rozejrzałem się dookoła by ustalić co się stało. Kawałek dalej leżała wilczyca, równie zdezorientowana upadkiem. Wstałem i podszedłem do niej.
- Przepraszam, powinienem bardziej uważać. - powiedziałem pomagając jej wstać.
- Nic się nie stało. - odpowiedziała podnosząc się z ziemi i otrzepując z kurzu. Dopiero teraz mogłem się jej przyjrzeć. Miała piękne, śnieżnobiałe futro i łagodne spojrzenie. Uśmiechnąłem się do niej lekko.
- Zawsze tak spadasz na innych z nieba, gwiazdko?
Aveline?
niedziela, 13 marca 2016
Nowe wilki!
Powitajmy w watasze dwóch nowych członków!

Ande | 4 lata | Nauczyciel żywiołu powietrza/ tropiciel

Auron | 2,5 lat | Zwiadowca

Ande | 4 lata | Nauczyciel żywiołu powietrza/ tropiciel

Auron | 2,5 lat | Zwiadowca
Subskrybuj:
Posty (Atom)