wtorek, 22 marca 2016

Od Ande'go CD Aveline

Wilczyca przechyliła dziwnie głowę i patrzyła tak w moją stronę. Czułem się trochę niezręcznie kiedy jej oczy były skierowane na mnie, ale... sam nie wiem, miałem głupie uczucie, że patrzy na coś innego. Coś poza nią. Ale przecież nikogo innego tu nie ma...
- Mam coś na twarzy? - zapytałem zaniepokojony. Nagle mój nos przeszył paraliżujący chłód. Sekunda, w której mój umysł zamarzł i odmroził się jednocześnie. Odskoczyłem gwałtownie do tyłu. Moim ciałem wstrząsnął lodowaty dreszcz. Rozejrzałem się nerwowo, ale przede mną nadal nikogo nie było. Wadera wydawała się być zaskoczona i trochę rozbawiona moim zachowaniem. Otrząsnąłem się jeszcze raz, żeby pozbyć się dziwnego, lodowatego uczucia.
- Co to było?! - krzyknąłem w pustą przestrzeń przedemną. To nie był wiatr! Wiem to na pewno. Cokolwiek to było, nie pochodziło z natury. Wilczyca spojrzała na mnie z błyskiem w oczach.
- Duch. 
Duch? Nazwa, która wywołała u mnie kolejny atak dreszczy. Nigdy nie przypuszczałem, że one istnieją. Nawet w obliczu wszechobecnej śmierci nie zastanawiałem się nad tym, co jest po tej "drugiej stronie". Jakoś nie przepadam za planowaniem i myśleniem długodystansowym. Los i tak robi co mu się tylko podoba. Już wystarczająco doświadczyłem tego w życiu. Ale jak...?
- Ty go... widzisz? - niedowierzania w moim głosie było nieco więcej niż bym tego chciał. Nie potrafiłem nic na to poradzić. Przecież nie zacznę skakać z radości, na wiadomość o tym, że błąka się tu jakaś zagubiona dusza. 


Aveline? Przepraszam że nie jest najlepsze, ale nadal nie całkiem wiem jaka ona jest :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz