- Pokaz ognia?
- Połączony z fajerwerkami. - dodałem pełen entuzjazmu. Wilk wydawał się być trochę zaniepokojony i zdziwiony moją propozycją.
- Sam niewiem, Ande. To dość... oryginalne jak na taką okazję.
- Tam gdzie mieszkałem tak właśnie świętowano początek wiosny. - oczy aż lśniły mi z podekscytowania. Kiedy myślałem o tym co mógłbym przygotować na ten Festiwal, wpadł mi do głowy tylko taki pomysł. Dość głupi, biorąc pod uwagę fakt, że nie władam ogniem. Ale cóż... znam parę sztuczek a nic lepszego nie wymyślę, więc... pozostało wierzyć w cuda.
- A co z bezpieczeństwem? Nie potrafisz kontrolować ognia. To może być ryzykowne.
- Wiem. Ale zapewnieniam Cię, że wszystko będzie bezpieczne. - Alfa miał sporo racji, jak zawsze. To było jak kubeł zimnej wody. Przecież ja nawet ogniska nie umiem rozpalić. Kogo ja oszukuje? - Potrzebował bym tylko kogoś, kto mógł by nad tym czuwać. Kogoś kto potrafi okiełznać ogień i chciał by mi pomóc.
Hurst zastanowił się chwilę.
- Natalie. Jeśli ktoś, to tylko ona potrafi tu władać ogniem. Ale nie był bym taki pewien, czy będzie chciała ci pomóc. - entuzjazm powrócił i na nowo wlał we mnie pewność siebie.
- Pomoże. Trzeba być dobrej myśli. - powiedziałem z uśmiechem na pysku. Odwróciłem się, gotowy do drogi i...
- A wiesz przynajmniej, kim ona jest? - zatrzymał mnie pytaniem Hurst. Słuszna uwaga. Odwróciłem się spowrotem w jego stronę.
- To... Kogo mam szukać? - zapytałem trochę zmieszany.
Zamieniłem z nim jeszcze kilka zdań i pobiegłem szukać Natalie. Alfa powiedział mi gdzie prawdopodobnie powinna być, ale z moją orenatacją w terenie, nawet jego wskazówki mi nie pomogą.
***
Prawie pół dnia biegałem po znanych mi terenach watahy i szukałem wadery, o której mówił mi Hurst. Powoli zaczynałem tracić nadzieję. Przebiegłem przez kolejną polanę i już miałem zniknąć między drzewami, kiedy kątem oka dostrzegłem coś, co przykuło moją uwagę. Natychmiast zawróciłem i cofnąłem się do polany. Rzeczywiście, na jej brzegu leżała jakaś wadera. Wilczyca była biała, z wyjątkiem czarnego pasma na grzywce i ogonie. Tak jak opisywał mi Alfa. Ruszyłem w jej stronę.
- Hej! To ty jesteś Natalie? - zapytałem pogodnym głosem nadal idąc w jej stronę. Wilczyca podniosła wzrok i prześwietliła mnie nim na.
- Zależy kto pyta. - odpowiedziała suchym tonem. Nie przejąłem się tym. Uśmiechnąłem się tylko i od razu przeszedłem do konkretów.
- Ande. Potrafisz władać ogniem?
- Możliwe. - mruknęła obojętnie. Przetwarzałem przez chwilę te dane, ale i tak trafiały one tylko w próżnię. Mój umysł był nastawiony na jeden typ odpowiedzi, trzy razy "tak".
- Świetnie. - kontynuowałem już powarzniejszym tonem. - Jak pewnie wiesz niedługo - wilczyca uniosła brew - bardzo niedługo - poprawiłem się - odbędzie się Festiwal Wiosenny. Chciałem zorganizować pokaz ognia i fajerwerków. Z tym drugim nie będzie problemu, ale... przydał by się ktoś doświadczony z ogniem. Nie proszę o nic specjalnego. Kilka krztałtów z płomieni i ewentualne gaszenie pożaru, tylko tyle. Wchodzisz w to? - zapytałem w końcu. Wyrzuciłem to wszystko z siebie jednym tchem. Natalie wydawała się być lekko zaskoczona tym co przed chwilą usłyszała. Zastanawiała się dłuższą chwilę.
Natalie? Jeśli chcesz to możesz mi odpowiedzieć w komentarzu albo na priv bo czasu mało, jak chcesz odpowiedzieć opowiadaniem to też fajnie ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz