Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ceatel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ceatel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 marca 2016

Od Ceatel CD Hurst'a

Ostatnie co widziałam to jak spadam. Spadam w otchłań. W końcu trafiłam na jej don. W tej samej chwili obudziłam się. Rozejrzałam się i zobaczyłam ,że mam coś na swoim boku. Na tym samym gdzie miałam ranę. 
-Gdzie ja jestem?- powiedziałam to tak jakbym była naćpana. 
-Jesteś w lecznicy-powiedziała biała wadera. 
-A ty to kto?
-Jestem Aveline, tutejszy medyk. 
-Miło mi-powiedziałam zamykając oczy. Leżałam tak może kilka godzin. Kiedy się ocknęłam pierwsze co zobaczyłam to Hurst'a siedzącego obok.
-To, może wybierzesz sobie stanowisko?
-Mogę być zielarzem, znam się na tym. 

Hurst? :3

środa, 23 marca 2016

Od Ceatel do Vedani

Byłam na polance. Pięknie! Byłam cała w błocie. Głupi śnieg! Wchodząc do lasu otrzepałam się z błota. Idąc do jaskini upolowałam królika. Zaciągnęłam go już do jaskini. Nawet nie wiedziałam czy ta jaskinia jest zajęta. Rozdzieliłam mięso od skóry i zrobiłam nawet miękką poduszeczkę. Wyjadłam mięso i pozostawiłam kości i czaszkę w kącie. 
~Kto wie może kiedyś się przydadzą?~pomyślałam~Nawet wiem co z nimi zrobię.
W tym samym czasie kiedy to pomyślałam ,usłyszałam czyjeś kroki. Zamieniłam się w dym. W półmroku jaki przebywał w jaskini ,wtapiałam się w tło. Schowałam się w najciemniejszy kąt jaskini, aby wilk mnie nie zauważył. Może mnie nie zauważył ,ale mój bajzel pozostawiony na ziemi już tak.
-Halo?Jest tu ktoś? -usłyszałam głos należący do wadery.
-Ja-powiedziałam cicho. Echo rozniosło mój szept po całej jaskini. Wadera przestraszyła się trochę i zaczęła się rozglądać.Mogłam zrobić sobie z niej jaja ale jakoś nie miałam chęci. Wyszłam z ukrycia (oczywiście jako dym , zaraz zamieniając się w wilka).
-Co robisz w mojej jaskini?! - Szczerze, sama nie wiem co tam robiłam. 
-Niccccccc...
-Kim jesteś?
-Nazywam się Ceatel, a ty?

Vedani?

czwartek, 17 marca 2016

Od Ceatel do Hurst'a

Musiałam odpocząć. Rana na boku już tak nie krwawiła, ale bolała jak diabli. Na szczęście w torbie (mam ją przy sobie w czasie wypraw) miałam jeszcze parę liści, które dostałam od szamanki. Przyłożyłam je do rany. Bolała jeszcze bardziej, ale przynajmniej powstrzymałam krwawienie. W torbie miałam jeszcze kilka kawałków suszonego mięsa. Zjadłam jeden bez wahania. Położyłam się i czekałam aż liść wchłonie się w ranę, byłam w drobnej jaskini. ,,Gdybym była czujniejsza nie doszłoby do tego" - pomyślałam.-  ,,Głupi niedźwiedź ,chodziarz i tak miałam szczęście". Zasnęłam. Gdy się obudziłam był już ranek. Rana się zagoiła. Otrząsałam się z kurzu i wyszłam na polowanie. Cudem szłam i szłam w czasie zamieci. Byłam na polance gdy nagle coś na mnie wpadło. Coś bardzo wielkiego. Na początku myślałam ,że to ten niedźwiedź, ale to był wilk.
- Co ty od cholery wyprawiasz! - warknęłam na niego - Pomyliłeś mnie z królikiem czy co?!
- Kim jesteś i co robisz na terenie mojej watahy? - powiedział spokojnie biały basior, ze skrzydłami, większy (jak prawie wszyscy) ode mnie.
- Fiołki sadze wiesz! Jak już chcesz wiedzieć nazywam się Ceatel -powiedziałam już spokojniej. Od kilku tygodni nie widziałam wilka. 
- Jestem alfą, zamierzasz dołączyć - powiedział basior. Co miałam do stracenia? 
- Zamierzam, zamierzam.- powiedziałam idąc w stronę lasu. - Jak się nazywasz? - spytałam już dosyć przyjaźnie. Od jakiegoś czasu w ogóle nie rozmawiałam nikim, sprawiło to mi trochę zamieszania i poczucie radości. 

Hurst? nie miałam innego pomysłu xd 

Nowa Wadera!

Powitajmy nową waderę - Ceatel!



Ceatel | 3 lata | Tłumacz Języków/ Zielarz