Gdy zawróciłem i poleciałem w dobrą stronę trafiłem do Zamku. Okazało się że jest festiwal. Na festiwal przyszedłem sam. Nie chciałem nikomu przeszkadzać, więc usiadłem pod drzewem i patrzyłem jak inni się bawią.
Trudno było opanować mi moje ruchy w postaci człowieka, więc wolałem nie wyjść na idiotę. Wtedy usłyszałem, że ktoś mnie woła, to był głos dziewczyny, ale nie podobny do Vedani.
- Auron! -Powitał mnie miły i ciepły głos.
- Ki-kim... jesteś? - Zapytałem przestraszony.
- Ja? Ja jestem Mikasa! Możesz mówić mi Miki - Odpowiedziała i usiadła obok mnie.
- S-skąd znasz moje imię? - Zapytałem cały czerwony ze wstydu.
- Vi mi mówiła! - Odpowiedziała uważnie mi się przyglądając.
- No to może ja sobie już pójdę? Nie będę Ci przeszkadzał przecież na pewno masz kogoś do pary, co nie? A ja nie mam zamiaru nikomu przeszkadzać. Więc życzę Ci miłej zabawy. - Powiedziałem i postanowiłem uciekać.
- Ej! Aur, zaczekaj, proszę! - Krzykneła - Vi kazała mi cię oprowadzić i zapoznać z terenem. - Dodała.
-Yyy... No dobrze.- Odpowiedziałem i wróciłem do Mikasy
Chwyciła mnie za rękę i pociągnęła do tłumu, próbowałem się opierać ale była ode mnie starsza i silniejsza.
-Tu mamy przekąski i napoje. O, a tam są gry! Może uda ci się coś wygrać. Tu mamy toalety, a tu stoiska z prawie wszystkim. - Mikasa podeszła do stoiska z lizakami i kupiła nam po jednym.
- Dziękuję - Odpowiedziałem wesoło, lecz byłem wkurzony na papierek od lizaka, ponieważ nie dało się go ściągnąć. Szamotałem się z nim jakieś pięć minut dopóki Mikasa nie wyrwała mi go z ręki mówiąc: "Daj to, nie mogę patrzeć jak się męczysz!". Było mi wstyd - nie dość, że kupiła mi tego lizaka to jeszcze go za mnie odpakowała.
-Dzięki.-Odpowiedziałem.
-Nie ma za co!-Odpowiedziała śmiejąc się- Na mnie zawsze możesz liczyć!
Poszliśmy do sceny. Akurat był organizowany konkurs na śpiew.
-Cholercia, nie umiem śpiewać a maja fajne nagrody... A Ty? Umiesz? - Zapytała z nutką nadziei.
-Yyy... Noo... trochę, czasami jak samotnie podróżuję - odpowiedziałem zawstydzony. Myślałem że spalę się ze wstydu...
-To może spróbuj swoich sił! - Zachęcała cały czas.
-Wstydzę się... A raczej boję... Nie każ mi...- Odpowiedziałem tak czerwony że myślałem że zaraz odlecę...-No dobrzeee...
-No i właśnie! Takie podejście masz mieć!-Powiedziała ze szczerym uśmiechem.
Poszedłem żeby się zapisać... Na mojego pecha dostałem się jako ostatni...
Gdy przyszła moja kolej stanąłem na scenie spojrzałem na te wszystkie oczy, które były zwrócone w moją stronę i zacząłem powoli śpiewać cichym głosem, który ledwo wydobywał się z mojego gardła.
"Steel to my tremblin' lips How did the night ever get like this? One shot and the whiskey goes down, down, down Bottom of the bottle hits Waking up my mind as I throw a fit The breakin’ is takin’ me down, down, down My heart’s beating faster I know what I’m after I’ve been standing here my whole life Everything I’ve seen twice Now it’s time I realized It’s spinning back around now On this road I’m crawlin’ Save me cause I’m fallin’ Now I can’t seem to breathe right Cause I keep runnin runnin runnin runnin Runnin runnin runnin runnin Runnin from my heart"
Wtedy po raz pierwszy poczułem uczucie, które mówiło o tym, że im to się podobało. Postanowiłem bardziej wczuć się w to co robię i zacząłem o wiele głośniej i z większym zapałem.
" Round and around I go Addicted to the numb livin’ in the cold The higher, the lower, the down, down, down Sick of being tired and sick And ready for another kind of fix The damage is damning me down, down, down My heart’s beating faster I know what I’m after I’ve been standing here my whole life Everything I’ve seen twice now it’s time I realized It’s spinning back around now On this road I’m crawlin’ Save me cause I’m fallin’ Now I can’t seem to breathe right Cause I keep runnin runnin runnin runnin Runnin runnin runnin runnin Runnin from my heart"
Nigdy wcześniej nie czułem się tak dobrze, śpiew nigdy nie dawał mi tyle szczęścia...
Musiałem podziękować Mikasie, ale gdy poszedłem do miejsca w którym wcześniej stała, nie było jej. Był tylko ten przeklęty papierek po lizaku... Postanowiłem go podnieść i wyrzucić. Lecz zauważyłem, że coś na nim jest napisane: "Czekam na Ciebie przy miejscu naszego spotkania".
Nie czekając na wyniki pobiegłem jak najszybciej do tamtego miejsca i gdy akurat przebiegałem przez korytarz, wpadłem na kucharza niosącego ogromny gar z zupą...
Na moje szczęście nie uroniła się żadna kropla i pobiegłem dalej... Choć może trochę uszkodziłem kucharza nie mogłem się tym teraz przejmować!
Wybiegłem na dziedziniec i podszedłem do tej ławeczki na której mnie znalazła.
Czekała tam! Byłem tak szczęśliwy, że mnie nie wystawiła...
-O! jesteś - odezwała się z uśmiechem -Przepięknie śpiewasz... Nigdy nie słyszałam czegoś tak podobnego.-Pochwaliła mnie po czym zaraz wstała i dodała -O jej, chyba się zmęczyłeś? Zaraz przyniosę Ci wody -Dodała. Wstała i poszła...
-Dzię-dziękuję- Odpowiedziałem sapiąc.
Usiadłem i spojrzałem w niebo... "Wow i pomyśleć że gwiazdy wyglądają na takie małe w porównaniu do księżyca"
Oczy zaczęły mi się zamykać i w końcu zasnąłem...
<Mikasa?>
czwartek, 24 marca 2016
Od Ceatel CD Hurst'a
Ostatnie co widziałam to jak spadam. Spadam w otchłań. W końcu trafiłam na jej don. W tej samej chwili obudziłam się. Rozejrzałam się i zobaczyłam ,że mam coś na swoim boku. Na tym samym gdzie miałam ranę.
-Gdzie ja jestem?- powiedziałam to tak jakbym była naćpana.
-Jesteś w lecznicy-powiedziała biała wadera.
-A ty to kto?
-Jestem Aveline, tutejszy medyk.
-Miło mi-powiedziałam zamykając oczy. Leżałam tak może kilka godzin. Kiedy się ocknęłam pierwsze co zobaczyłam to Hurst'a siedzącego obok.
-To, może wybierzesz sobie stanowisko?
-Mogę być zielarzem, znam się na tym.
Hurst? :3
-Gdzie ja jestem?- powiedziałam to tak jakbym była naćpana.
-Jesteś w lecznicy-powiedziała biała wadera.
-A ty to kto?
-Jestem Aveline, tutejszy medyk.
-Miło mi-powiedziałam zamykając oczy. Leżałam tak może kilka godzin. Kiedy się ocknęłam pierwsze co zobaczyłam to Hurst'a siedzącego obok.
-To, może wybierzesz sobie stanowisko?
-Mogę być zielarzem, znam się na tym.
Hurst? :3
środa, 23 marca 2016
Od Hurst'a CD Natalie
Byłem trochę spanikowany. Nikt mi nie dał kursu jak postępować kiedy wadera jest bliska zwrócenia posiłku jednak po jej minie mogłem stwierdzić, że sprawa szybko nabiera tępa więc rozejrzałem się za czymś co mogło posłużyć jako rzygadełko wtf co to za słowo xd. Udało mi się ją wyprowadzić do wyjścia, gdzie pod drzwiami znalazłem zakurzone wiaderko. Nie bardzo wiedząc co robić po prostu podałem je waderze.
Natalie? Moja wena pojechała na Wielkanoc opalać się na Hawajach -_-
Natalie? Moja wena pojechała na Wielkanoc opalać się na Hawajach -_-
Od Natalie CD Hurst'a
Zdecydowałam że zaryzykuję wszystko i wypiję eliksir. Spojrzałam na Hurst'a, odczekałam trochę i wyciągnęłam korek z folki. Nie zważając na konsekwencje zaczęłam pić. Gdy odstawiłam wszystko było ok. Poczekałam jeszcze chwilę, aż zaczęło mi się mocno kręcić w głowie. Szczęście w nieszczęściu, fioletowa sierść zniknęła. Chciało mi się wymiotować, więc jak najszybciej musieliśmy stąd iść.
- H-u-r-st? Mam..nud-no-ści - ledwo mogłam coś z siebie wydusić.
- A chce ci się...no...wiesz co? - spojrzał na mnie z nadzieją że wiem o czym mówi.
- Tak..
Hurst?
- H-u-r-st? Mam..nud-no-ści - ledwo mogłam coś z siebie wydusić.
- A chce ci się...no...wiesz co? - spojrzał na mnie z nadzieją że wiem o czym mówi.
- Tak..
Hurst?
Od Natalie - Festiwal
Nadszedł dzień festiwalu. Od rana szukałam odpowiedniego stroju, ale z racji że nie miałam żadnej ,,eleganckiej'' sukienki, musiałam się ubrać bardziej normalnie. I tak nie chciałam być tam kimś szczególnym.
Po przygotowaniach wyglądałam o tak:

Od razu poszłam na miejsce festiwalu. Dojście zajęło mi 10 minut, usłyszałam głośną muzykę, co mi potwierdziło że to tu. Chwilę się porozglądałam, i znalazłam stolik z piciem. Nalałam sobie chłodnej lemoniady i szybko zaczęłam ją pić. Zobaczyłam z daleka kilka dziewczyn, podeszłam do nich i chwilę pogadaliśmy. Ten dzień będzie pełen zabaw...
Po przygotowaniach wyglądałam o tak:

Od razu poszłam na miejsce festiwalu. Dojście zajęło mi 10 minut, usłyszałam głośną muzykę, co mi potwierdziło że to tu. Chwilę się porozglądałam, i znalazłam stolik z piciem. Nalałam sobie chłodnej lemoniady i szybko zaczęłam ją pić. Zobaczyłam z daleka kilka dziewczyn, podeszłam do nich i chwilę pogadaliśmy. Ten dzień będzie pełen zabaw...
Od Aurona
Po 3 godzinach zorientowałem się, że Vedani mówiła o południu...
Serce stanęło mi w gardle, nie mogłem w to uwierzyć...
"Jaki ja jestem durny, durny, durny, durny..." Powiedziałem. Muszę wziąć się w garść. "To tylko 3 godziny może uda mi się to nadrobić." Pomyślałem i wymusiłem uśmiech na pysku.
Postanowiłem użyć mojej mocy. Na szczęście był dzień a promienie słońca choć trochę przebijały się przez gęste chmury. "Nadrobię jakieś z 2,5 godziny." Pomyślałem już ze szczerym uśmiechem. Natychmiast przywołałem skrzydła ze światła, wzbiłem się w powietrze i poleciałem na południe..
Serce stanęło mi w gardle, nie mogłem w to uwierzyć...
"Jaki ja jestem durny, durny, durny, durny..." Powiedziałem. Muszę wziąć się w garść. "To tylko 3 godziny może uda mi się to nadrobić." Pomyślałem i wymusiłem uśmiech na pysku.
Postanowiłem użyć mojej mocy. Na szczęście był dzień a promienie słońca choć trochę przebijały się przez gęste chmury. "Nadrobię jakieś z 2,5 godziny." Pomyślałem już ze szczerym uśmiechem. Natychmiast przywołałem skrzydła ze światła, wzbiłem się w powietrze i poleciałem na południe..
Od Hurst'a CD Mikasy
Festiwal sprawił, że w mojej jaskini panował większy armagedon niż zazwyczaj. Wszędzie walały się kartki z planami, zapiskami i innymi informacjami dotyczące uroczystego obchodzenia pierwszego dnia wiosny. Właśnie przekopywałem się przez sterty nut w poszukiwaniu kartki z rozpiską z osobami, które pozgłaszały się do organizowania, tańczenia itd.
- Hrust! - usłyszałem wesoły głos wadery i nie potrzeba mi było wychylać się znad papierów, by wiedzieć, że w mojej jaskini zawitała Margo. - Mamy do ciebie sprawę.
Uniosłem wzrok.
- Tak? - starałem się wymusić na pysku miły uśmiech jednak wyszło to tak, że mówił raczej spierdalaj niż witaj, ale dobre chęci zawsze się liczą.
Margo pacnęła łapą w bok Mikasę, która stała w jej cieniu.
- Mogłabym zająć stanowisko DJ-ki na festiwalu? - spytała z nadzieją w głosie. Wzruszyłem ramionami.
- Jasne - odparłem krótko i zapisałem to na rozpisce, do której właśnie się dokopałem. - Coś jeszcze?
Mikasa? Margo?
- Hrust! - usłyszałem wesoły głos wadery i nie potrzeba mi było wychylać się znad papierów, by wiedzieć, że w mojej jaskini zawitała Margo. - Mamy do ciebie sprawę.
Uniosłem wzrok.
- Tak? - starałem się wymusić na pysku miły uśmiech jednak wyszło to tak, że mówił raczej spierdalaj niż witaj, ale dobre chęci zawsze się liczą.
Margo pacnęła łapą w bok Mikasę, która stała w jej cieniu.
- Mogłabym zająć stanowisko DJ-ki na festiwalu? - spytała z nadzieją w głosie. Wzruszyłem ramionami.
- Jasne - odparłem krótko i zapisałem to na rozpisce, do której właśnie się dokopałem. - Coś jeszcze?
Mikasa? Margo?
Od Hurst'a CD Ceatel
- Hurst. - przedstawiłem się starając się przekrzyczeć wiatr. - Może wybierzesz sobie stanowisko!? W czym jesteś dobra?! - mimo tego, że darłem mordę sam ledwo słyszałem swoje słowa. Wadera patrzyła na mnie prawie nie mrugając i przez chwilę nie wiedziałem czy mnie nie usłyszała czy ma laga mózgu jednak sprawa się wyjaśniła kiedy Ceatel osunęła się na ziemię, a ja dostrzegłem, że z boku cieknie jej krew. Chcąc, nie chcąc nie mogłem jej tak zostawić więc wziąłem ją na plecy i zaniosłem ją do lecznicy, gdzie pałeczkę przejęła Aveline. Na początku siedziałem przy nowej waderze jednak krótko mówiąc medyczka kazała mi się usunąć, bo tylko tam przeszkadzałem w pracy. Zgodziłem się z nią jednak poprosiłem by po prostu poinformowała mnie jak wadera się obudzi i wybyłem z lecznicy.
Ceatel?
Ceatel?
Od Hurst'a CD Natalie
Przeczytałem uważnie pożółkłą etykietkę, na której dużymi literami napisano: Eliksir Odmiany.
Jeśli wierzyć temu co było napisane neutralizował wszystkie wcześniejsze zaklęcia i eliksiry i nie miał skutków ubocznych. Zerknąłem na waderę i zmarszczyłem brwi.
- No wygląda na to, że to to. - zakomunikowałem podając jej buteleczkę. Na pysku wadery pojawił się zadowolony uśmiech. Odkorkowała fiolkę i przytkała ją do pyska jednak zanim przechyliła butelkę zawahała się.
- Nie wyrosną mi królicze uszy, ani trzecie oko nie? Bo jeśli tak to ja wybieram fioletowe życie. - powiedziała taksując mnie badawczo wzrokiem.
- Nie sądzę. - odparłem jednak w moim głosie dało się słyszeć niepewność. Natalie przez chwile zezowała na buteleczkę i po namyśle najwyraźniej zdecydowała się zaryzykować bo wypiła zawartość fiolki.
Natalie? Będzie truło czy nie? xd
Jeśli wierzyć temu co było napisane neutralizował wszystkie wcześniejsze zaklęcia i eliksiry i nie miał skutków ubocznych. Zerknąłem na waderę i zmarszczyłem brwi.
- No wygląda na to, że to to. - zakomunikowałem podając jej buteleczkę. Na pysku wadery pojawił się zadowolony uśmiech. Odkorkowała fiolkę i przytkała ją do pyska jednak zanim przechyliła butelkę zawahała się.
- Nie wyrosną mi królicze uszy, ani trzecie oko nie? Bo jeśli tak to ja wybieram fioletowe życie. - powiedziała taksując mnie badawczo wzrokiem.
- Nie sądzę. - odparłem jednak w moim głosie dało się słyszeć niepewność. Natalie przez chwile zezowała na buteleczkę i po namyśle najwyraźniej zdecydowała się zaryzykować bo wypiła zawartość fiolki.
Natalie? Będzie truło czy nie? xd
Od Hurst'a CD Aoi'a
Uniosłem brwi.
- Okey jak chcesz. - powiedziałem beznamiętnie i zostawiłem go samemu sobie w kałuży błota. Wyczułem na plecach wbite we mnie spojrzenie basiora. Nie zdążyłem ujść kilku kroków kiedy poczułem, że coś mi się skręca w środku. Przewróciłem oczami sam zły na siebie i spojrzałem na obrażonego Aoi'a, który nadal leżał przed jaskinią ze wzrokiem uparcie wbitym w ziemię. Westchnąłem zrezygnowany i wróciłem do niego. Stanąłem przed basiorem przestępując z nogi na nogę, bo przepraszanie innych było dla mnie nieznanym lądem. Aoi wlepił we mnie spojrzenie złoto-pomarańczowych oczu, które przeszywały mnie na wylot.
- Dobra przepraszam. - wypaliłem w końcu.
Aoi? Doceń dobre chęci XD
- Okey jak chcesz. - powiedziałem beznamiętnie i zostawiłem go samemu sobie w kałuży błota. Wyczułem na plecach wbite we mnie spojrzenie basiora. Nie zdążyłem ujść kilku kroków kiedy poczułem, że coś mi się skręca w środku. Przewróciłem oczami sam zły na siebie i spojrzałem na obrażonego Aoi'a, który nadal leżał przed jaskinią ze wzrokiem uparcie wbitym w ziemię. Westchnąłem zrezygnowany i wróciłem do niego. Stanąłem przed basiorem przestępując z nogi na nogę, bo przepraszanie innych było dla mnie nieznanym lądem. Aoi wlepił we mnie spojrzenie złoto-pomarańczowych oczu, które przeszywały mnie na wylot.
- Dobra przepraszam. - wypaliłem w końcu.
Aoi? Doceń dobre chęci XD
Od Aoi'a - Festiwal
Wiosnę było czuć w powietrzu, ciepłe promienie słońca ogrzewały mój pysk. Uśmiechnąłem się i przeciągnąłem. Spojrzałem w niebo, na akrobacje rozśpiewanych ptaków. Nagle poczułem jak kości mi się wydłużają, futro znika, ogon chyba odpadł. Stanąłem na dwóch nogach i ponownie się przeciągnąłem. Słyszałem jak każdy kręg wskakuje na swoje miejsce.
- Zobaczę jak idą przegotowania, może przydam się do czegoś. -Pomyślałem głośno i biegiem ruszyłem w stronę zamku.
Kiedy znalazłem się na miejscu Hurst w milczeniu wysłuchiwał planu Margo. Przywitałem się z nimi grzecznie i zapytałem czy mogę w czymś pomóc. Od razu znalazła się robota w przenoszeniu sprzętu muzycznego i nagłośnienia. W czasie pracy czasem zerkałem na alfę, na jego ludzką postać.
Kiedy skończyłem swoje zadanie wróciłem się przebrać. Postanowiłem założyć czarne spodnie, krawat, koszulę i na to długi przyjemny w dotyku sweter. Nie byłem z nikim umówiony, szedłem z grzeczności i wewnętrznego przymusu. Najchętniej zostałbym w domu, ale czułem, że powinienem się pokazać.
Nie przyszedłem punktualnie, ale też się nie spóźniłem. Od razu zająłem miejsce pod ścianą patrząc na innych. Wzrokiem wyhaczyłem Hurst'a, Margo na scenie i jej siostrę Vedani, reszcie się zbytnio nie przyglądałem.
< Ktoś może? >
- Zobaczę jak idą przegotowania, może przydam się do czegoś. -Pomyślałem głośno i biegiem ruszyłem w stronę zamku.
Kiedy znalazłem się na miejscu Hurst w milczeniu wysłuchiwał planu Margo. Przywitałem się z nimi grzecznie i zapytałem czy mogę w czymś pomóc. Od razu znalazła się robota w przenoszeniu sprzętu muzycznego i nagłośnienia. W czasie pracy czasem zerkałem na alfę, na jego ludzką postać.
Kiedy skończyłem swoje zadanie wróciłem się przebrać. Postanowiłem założyć czarne spodnie, krawat, koszulę i na to długi przyjemny w dotyku sweter. Nie byłem z nikim umówiony, szedłem z grzeczności i wewnętrznego przymusu. Najchętniej zostałbym w domu, ale czułem, że powinienem się pokazać.
Nie przyszedłem punktualnie, ale też się nie spóźniłem. Od razu zająłem miejsce pod ścianą patrząc na innych. Wzrokiem wyhaczyłem Hurst'a, Margo na scenie i jej siostrę Vedani, reszcie się zbytnio nie przyglądałem.
< Ktoś może? >
Od Aveline - Festiwal
Dotarłam na zamek z torbą na ramieniu wypełnioną szkicami dekoracji. Nieźle się natrudziłam by włączyć umysł artysty.
Gdy weszłam przez wielkie drzwi od razu zauważyłam krzątających się pomocników i wielką sale. Coś czułam że nie skończę z dekoracjami aż do rana. Wyciągnęłam z torby notatki na których piętrach będzie cała impreza.
NOTATKA:
Wejście główne, sala balowa, drugie piętro z tarasem razem z częścią gdzie będą podawać dania.
Westchnęłam z rezygnacja.
- To będzie bardzo długi dzień i niewyspana noc
Kto tam chce pisać?
Gdy weszłam przez wielkie drzwi od razu zauważyłam krzątających się pomocników i wielką sale. Coś czułam że nie skończę z dekoracjami aż do rana. Wyciągnęłam z torby notatki na których piętrach będzie cała impreza.
NOTATKA:
Wejście główne, sala balowa, drugie piętro z tarasem razem z częścią gdzie będą podawać dania.
Westchnęłam z rezygnacja.
- To będzie bardzo długi dzień i niewyspana noc
Kto tam chce pisać?
Od Aveline CD Ande'go
Widmowa dziewczynka śmiała się gdy basior odskoczył i nie umiał jej dostrzec.
- Tak - powiedziałam i podeszłam do dziewczynki która zwijała się ze śmiechu na ziemi.
- Dobra, koniec tej szopki - machnęłam łapą na wysokości głowy dziewczynki i wypowiedziałam kilka słów w języku łacińskim
-Advenimus anima ergo reddo ad lucis.
Dziewczynka momentalnie zniknęła. Od razu powietrze zrobiło się lżejsze.
Andie?
- Tak - powiedziałam i podeszłam do dziewczynki która zwijała się ze śmiechu na ziemi.
- Dobra, koniec tej szopki - machnęłam łapą na wysokości głowy dziewczynki i wypowiedziałam kilka słów w języku łacińskim
-Advenimus anima ergo reddo ad lucis.
Dziewczynka momentalnie zniknęła. Od razu powietrze zrobiło się lżejsze.
Andie?
Od Natalie CD Ande'go
Strzeliłam poker face'a, wstałam i uważnie przyjrzałam się basiorowi. Totalnie nie wiedziałam o co mu chodzi, przychodzi sobie nagle i coś gada.
- No co? - wybałuszył oczy i odsunął się w tył.
- Jajo - burknęłam i postanowiłam że jednak mu pomogę. - Posłuchaj, wytłumacz mi wszystko jeszcze raz, być może uda mi się spełnić twoją prośbę
Basior powiedział co chciał, a ja zaczęłam myśleć.
- Ogniste fajerwerki nie są łatwe. Z pokazem ognia będzie prościej, tylko musimy znaleźć kawałki drewna, potem ci wytłumaczę dlaczego są potrzebne, teraz musimy iść do lasu i zbierać w miarę duże kawałki ale takie by dać radę je unieść. - zarządziłam i zaprowadziłam Ande'go do pobliskiego lasu.
Ande? Sorry że krótkie ale śpieszyłam się...
- No co? - wybałuszył oczy i odsunął się w tył.
- Jajo - burknęłam i postanowiłam że jednak mu pomogę. - Posłuchaj, wytłumacz mi wszystko jeszcze raz, być może uda mi się spełnić twoją prośbę
Basior powiedział co chciał, a ja zaczęłam myśleć.
- Ogniste fajerwerki nie są łatwe. Z pokazem ognia będzie prościej, tylko musimy znaleźć kawałki drewna, potem ci wytłumaczę dlaczego są potrzebne, teraz musimy iść do lasu i zbierać w miarę duże kawałki ale takie by dać radę je unieść. - zarządziłam i zaprowadziłam Ande'go do pobliskiego lasu.
Ande? Sorry że krótkie ale śpieszyłam się...
Od Ceatel do Vedani
Byłam na polance. Pięknie! Byłam cała w błocie. Głupi śnieg! Wchodząc do lasu otrzepałam się z błota. Idąc do jaskini upolowałam królika. Zaciągnęłam go już do jaskini. Nawet nie wiedziałam czy ta jaskinia jest zajęta. Rozdzieliłam mięso od skóry i zrobiłam nawet miękką poduszeczkę. Wyjadłam mięso i pozostawiłam kości i czaszkę w kącie.
~Kto wie może kiedyś się przydadzą?~pomyślałam~Nawet wiem co z nimi zrobię.
W tym samym czasie kiedy to pomyślałam ,usłyszałam czyjeś kroki. Zamieniłam się w dym. W półmroku jaki przebywał w jaskini ,wtapiałam się w tło. Schowałam się w najciemniejszy kąt jaskini, aby wilk mnie nie zauważył. Może mnie nie zauważył ,ale mój bajzel pozostawiony na ziemi już tak.
-Halo?Jest tu ktoś? -usłyszałam głos należący do wadery.
-Ja-powiedziałam cicho. Echo rozniosło mój szept po całej jaskini. Wadera przestraszyła się trochę i zaczęła się rozglądać.Mogłam zrobić sobie z niej jaja ale jakoś nie miałam chęci. Wyszłam z ukrycia (oczywiście jako dym , zaraz zamieniając się w wilka).
-Co robisz w mojej jaskini?! - Szczerze, sama nie wiem co tam robiłam.
-Niccccccc...
-Kim jesteś?
-Nazywam się Ceatel, a ty?
Vedani?
~Kto wie może kiedyś się przydadzą?~pomyślałam~Nawet wiem co z nimi zrobię.
W tym samym czasie kiedy to pomyślałam ,usłyszałam czyjeś kroki. Zamieniłam się w dym. W półmroku jaki przebywał w jaskini ,wtapiałam się w tło. Schowałam się w najciemniejszy kąt jaskini, aby wilk mnie nie zauważył. Może mnie nie zauważył ,ale mój bajzel pozostawiony na ziemi już tak.
-Halo?Jest tu ktoś? -usłyszałam głos należący do wadery.
-Ja-powiedziałam cicho. Echo rozniosło mój szept po całej jaskini. Wadera przestraszyła się trochę i zaczęła się rozglądać.Mogłam zrobić sobie z niej jaja ale jakoś nie miałam chęci. Wyszłam z ukrycia (oczywiście jako dym , zaraz zamieniając się w wilka).
-Co robisz w mojej jaskini?! - Szczerze, sama nie wiem co tam robiłam.
-Niccccccc...
-Kim jesteś?
-Nazywam się Ceatel, a ty?
Vedani?
Od Mikasy do Hurst'a
Margo jako, że jest odpowiedzialna za większość przygotowań do festiwalu przedstawiła mi stanowiska, które bym mogła zając. Najbardziej zainteresowało mnie stanowisko DJ- ki. Miałam już w głowie sporo kawałków, które mogła bym zapodać.
- Świetnie, że będziesz DJ-ką. -Odparła z zadowoleniem Margo.
- Na pewno się na to nadaje ?- Zapytałam jeszcze dla pewności.
- Oczywiście! Jestem przekonana, że poradzisz sobie świetnie. -Powiedziała pewnym głosem.
- Dziękuje.
- Ale jeszcze musimy iść do Hurst'a i zapytać się czy możesz mieć to stanowisko, ale na pewno się zgodzi. - Powiedziała wesoło.
- Ale najpierw chciałam udekorować swoją jaskinie. Przyjdziesz za jakąś godzinę? - Zapytałam.
- Nie pomóc ci ?
- Miło mi, że chcesz mi pomóc, ale sama chcę to zrobić. - Odparłam z dumą.
- No oki. To widzimy się za godzinę.
Od razu gdy Margo wyszła zabrałam się do roboty. Kiedy wyniosłam kamienie i piach z jaskini wyszłam na zewnątrz. Świeciło przyjemnie słoneczko wybrałam się na szybkie szukanie przebiśniegów i krokusów aby udekorować jaskinie. Znalazłam ich dosyć sporo. Ledwo co skończyłam dekorować jaskinie i przyszła Margo.
- O jak tu czysto i ładnie. - Powiedziała z zachwytem Margo.
- Dziękuje. To jak idziemy do Hurst'a? - Zapytałam.
- No jasne. - Odparła z zadowoleniem Margo.
Gdy już dotarłyśmy do Hurst'a Margo kazała mi się go zapytać czy mogę zająć to stanowisko DJ-ki.
Hurst?
- Świetnie, że będziesz DJ-ką. -Odparła z zadowoleniem Margo.
- Na pewno się na to nadaje ?- Zapytałam jeszcze dla pewności.
- Oczywiście! Jestem przekonana, że poradzisz sobie świetnie. -Powiedziała pewnym głosem.
- Dziękuje.
- Ale jeszcze musimy iść do Hurst'a i zapytać się czy możesz mieć to stanowisko, ale na pewno się zgodzi. - Powiedziała wesoło.
- Ale najpierw chciałam udekorować swoją jaskinie. Przyjdziesz za jakąś godzinę? - Zapytałam.
- Nie pomóc ci ?
- Miło mi, że chcesz mi pomóc, ale sama chcę to zrobić. - Odparłam z dumą.
- No oki. To widzimy się za godzinę.
Od razu gdy Margo wyszła zabrałam się do roboty. Kiedy wyniosłam kamienie i piach z jaskini wyszłam na zewnątrz. Świeciło przyjemnie słoneczko wybrałam się na szybkie szukanie przebiśniegów i krokusów aby udekorować jaskinie. Znalazłam ich dosyć sporo. Ledwo co skończyłam dekorować jaskinie i przyszła Margo.
- O jak tu czysto i ładnie. - Powiedziała z zachwytem Margo.
- Dziękuje. To jak idziemy do Hurst'a? - Zapytałam.
- No jasne. - Odparła z zadowoleniem Margo.
Gdy już dotarłyśmy do Hurst'a Margo kazała mi się go zapytać czy mogę zająć to stanowisko DJ-ki.
Hurst?
Od Vedani - Festiwal
Dwa dni później już szykowałam się do festynu. Nie wiem jak wytrzymałam od czasu jak basior wspomniał mi o tym wydarzeniu. Byłam bardzo podekscytowana.
Przed imprezą postanowiłam przejść się zobaczyć jak mają się sprawy z organizacją, pomyślałam, że mogę w czymś pomóc. Gdy tylko przekroczyłam próg zamku przed oczami mignęła mi czarnoniebieska wadera. Odskoczyłam na chwilę i podążyłam wzrokiem za nią. To pewnie jakaś organizatorka, szkoda, że została ze wszystkim sama. Zaczęłam rozglądać się po sali głównej. Nie! Chwila! Wait! Znów spojrzałam na waderę i podeszłam bliżej.
- Margo? - spytałam z niedowierzaniem.
- Kto py... - odwróciła się i zamarła by po chwili rzucić mi się na szyję i wyściskać. - Vi! Gdzie ty byłaś?! Czemu wcześniej cię nie widziałam!?
- Ja też się cieszę, że cię widzę! - odwzajemniłam uścisk. - A co do pytań to po prostu byłam tu. Czemu się przypałętałaś za mną? - spytałam z udawaną złością. - Jak mogłaś?!
Obie zaczęłyśmy się śmiać.
- Pomóc ci w czymś?
- Pewnie! Jest tyle rzeczy do zrobienia!
*to wcale nie tak, że nie chce mi się pisać reszty xd*
Zbliżała się godzina rozpoczęcia festynu. Postanowiłam spróbować przemienić się w człowieka. Hurst wspominał, że przemiana będzie trwała cały dzień. Miałam tylko pomyśleć o tym jak chcę wyglądać. Dużo nie myślałam, chciałam mieć niespodziankę, więc po chwili już byłam w swojej ludzkiej formie. Dziwnie było mieć dłonie i chodzić na dwóch rękach. Z wody wyczarowałam i uformowałam małe lusterko, bo chciałam zobaczyć jak wyglądam.

- Wow... - szepnęłam pod nosem.
Moje włosy nie były już dwukolorowe, chociaż niebieski przechodził trochę w czarne ombre. Oczy miały tak samo intensywny kolor błękitu jak przed przemianą.
Spotkałam się z Margo przed wejściem do zamku.
<Margo? ^^>
Przed imprezą postanowiłam przejść się zobaczyć jak mają się sprawy z organizacją, pomyślałam, że mogę w czymś pomóc. Gdy tylko przekroczyłam próg zamku przed oczami mignęła mi czarnoniebieska wadera. Odskoczyłam na chwilę i podążyłam wzrokiem za nią. To pewnie jakaś organizatorka, szkoda, że została ze wszystkim sama. Zaczęłam rozglądać się po sali głównej. Nie! Chwila! Wait! Znów spojrzałam na waderę i podeszłam bliżej.
- Margo? - spytałam z niedowierzaniem.
- Kto py... - odwróciła się i zamarła by po chwili rzucić mi się na szyję i wyściskać. - Vi! Gdzie ty byłaś?! Czemu wcześniej cię nie widziałam!?
- Ja też się cieszę, że cię widzę! - odwzajemniłam uścisk. - A co do pytań to po prostu byłam tu. Czemu się przypałętałaś za mną? - spytałam z udawaną złością. - Jak mogłaś?!
Obie zaczęłyśmy się śmiać.
- Pomóc ci w czymś?
- Pewnie! Jest tyle rzeczy do zrobienia!
*to wcale nie tak, że nie chce mi się pisać reszty xd*
Zbliżała się godzina rozpoczęcia festynu. Postanowiłam spróbować przemienić się w człowieka. Hurst wspominał, że przemiana będzie trwała cały dzień. Miałam tylko pomyśleć o tym jak chcę wyglądać. Dużo nie myślałam, chciałam mieć niespodziankę, więc po chwili już byłam w swojej ludzkiej formie. Dziwnie było mieć dłonie i chodzić na dwóch rękach. Z wody wyczarowałam i uformowałam małe lusterko, bo chciałam zobaczyć jak wyglądam.

- Wow... - szepnęłam pod nosem.
Moje włosy nie były już dwukolorowe, chociaż niebieski przechodził trochę w czarne ombre. Oczy miały tak samo intensywny kolor błękitu jak przed przemianą.
Spotkałam się z Margo przed wejściem do zamku.
<Margo? ^^>
Od Vedani CD Hurst'a
Motyw festiwalu mnie zaciekawił. Zastanawiało mnie to jak wilki mogą tańczyć lub ubrać się odświętnie - bo to jest w pewnym sensie odskocznia od codzienności, która polega na polowaniach czy zwykłym wylegiwaniu się. To było trochę nierealne. Jednak postanowiłam, że bez względu na to pójdę na to całe wydarzenie.
Przez całą drogę nie zamieniliśmy już ani jednego słowa. Myślę, że tak jest dobrze - ja nie gadam, on też nie. Chociaż już trochę zaczęło mnie boleć ciągłe gryzienie się w język, tak szczerze. Kiedy zatrzymaliśmy się pod zamkiem nie wytrzymałam i zaczęłam:
- To... Jak wilki mają zamiar tańczyć i się bawić? To jest wykonalne?
- Tak, wszystkie wilki będą mogły zmienić się w ludzi. Na ten jeden wieczór jeśli nie posiadają takiej mocy. - znów starał się zakończyć rozmowę i zadowolić mnie kilkoma suchymi faktami.
- Naprawdę? Wow.. To musi być coś! - podskoczyłam z ekscytacji i uśmiechnęłam się szeroko na myśl, że mogę wcielić się w człowieka.
- Tak, na pewno. - westchnął i pchnął drzwi zamku.
Zwiedziliśmy pokrótce cały budynek i co jakiś czas Hurst zaszczycał mnie drobnymi uwagami na temat historii tego miejsca i planów, gdzie będą znajdowały się poszczególne atrakcje na festynie. To i tak wiele jak na niego. Naprawdę już nie wiedziałam jak zachęcić go do rozmowy.
- Możemy iść dalej. - basior zaczął zmierzać w stronę Słonecznego Lasu, a ja ruszyłam zaraz za nim.
*<Hurst jak chcesz to możesz dokończyć ^^>*
Przez całą drogę nie zamieniliśmy już ani jednego słowa. Myślę, że tak jest dobrze - ja nie gadam, on też nie. Chociaż już trochę zaczęło mnie boleć ciągłe gryzienie się w język, tak szczerze. Kiedy zatrzymaliśmy się pod zamkiem nie wytrzymałam i zaczęłam:
- To... Jak wilki mają zamiar tańczyć i się bawić? To jest wykonalne?
- Tak, wszystkie wilki będą mogły zmienić się w ludzi. Na ten jeden wieczór jeśli nie posiadają takiej mocy. - znów starał się zakończyć rozmowę i zadowolić mnie kilkoma suchymi faktami.
- Naprawdę? Wow.. To musi być coś! - podskoczyłam z ekscytacji i uśmiechnęłam się szeroko na myśl, że mogę wcielić się w człowieka.
- Tak, na pewno. - westchnął i pchnął drzwi zamku.
Zwiedziliśmy pokrótce cały budynek i co jakiś czas Hurst zaszczycał mnie drobnymi uwagami na temat historii tego miejsca i planów, gdzie będą znajdowały się poszczególne atrakcje na festynie. To i tak wiele jak na niego. Naprawdę już nie wiedziałam jak zachęcić go do rozmowy.
- Możemy iść dalej. - basior zaczął zmierzać w stronę Słonecznego Lasu, a ja ruszyłam zaraz za nim.
*<Hurst jak chcesz to możesz dokończyć ^^>*
wtorek, 22 marca 2016
Kolejne informejszyn
Jak widzę się trochę niejasności związanych z festiwalem. Odpowiadając na pytania postać ma być w stylu anime, nie realistyczna. Jakiekolwiek inne pytania piszcie w komentarzach pod tym postem.
Kolejna sprawa to opowiadania. Jak już wspominałam na chacie mam taki bajzel w poczcie, że nie wiem co już wstawiłam, a co nie - o to też się proszę upomnieć.
Trzecia sprawa. Owszem nie było mnie jednak jak weszłam na skrzynkę to miałam tam 3 opowiadania ( w tym dwa od Ande'go) z których tylko jedno dotyczyło festiwalu. PRZYPOMINAM, ŻE TRZEBA NAPISAĆ CO NAJMNIEJ JEDNO OPOWIADANIE OBOWIĄZKOWO.
Czwarta rzecz to aktywność. Większość wilków jest aktywna jednak są takie osoby, które od dłuższego czasu nie dały mi jakiegokolwiek znaku życia. Nie wiem czy mam to uznać jako, że macie wywalone na wszystko czy po prostu nie mieliście czasu tak czy inaczej macie się odezwać. Tyczy się to wymienionych poniżej osób:
Azazel (wiem, że ci jeszcze nie odpisałam, ale to nie zmienia faktu, że powinnaś się odezwać )
Furasshu Fuyu & Hoshi Nao ( poinformowałaś mnie, że napiszesz opowiadania dwa weekendy temu - żyjesz? nie żyjesz? )
Vincent ( ty też długo milczysz )
Wymienione wyżej osoby, jako że nie napisały żadnego opowiadania od lutego jeśli nie odezwą się do końca tygodnia zostaną wywalone.
Tyle w temacie. Hurst
Ps. Odpiszę na wszystkie wasze opowiadania. Kiedyś. xd
Od Ande'go CD Aveline
Wilczyca przechyliła dziwnie głowę i patrzyła tak w moją stronę. Czułem się trochę niezręcznie kiedy jej oczy były skierowane na mnie, ale... sam nie wiem, miałem głupie uczucie, że patrzy na coś innego. Coś poza nią. Ale przecież nikogo innego tu nie ma...
- Mam coś na twarzy? - zapytałem zaniepokojony. Nagle mój nos przeszył paraliżujący chłód. Sekunda, w której mój umysł zamarzł i odmroził się jednocześnie. Odskoczyłem gwałtownie do tyłu. Moim ciałem wstrząsnął lodowaty dreszcz. Rozejrzałem się nerwowo, ale przede mną nadal nikogo nie było. Wadera wydawała się być zaskoczona i trochę rozbawiona moim zachowaniem. Otrząsnąłem się jeszcze raz, żeby pozbyć się dziwnego, lodowatego uczucia.
- Co to było?! - krzyknąłem w pustą przestrzeń przedemną. To nie był wiatr! Wiem to na pewno. Cokolwiek to było, nie pochodziło z natury. Wilczyca spojrzała na mnie z błyskiem w oczach.
- Duch.
Duch? Nazwa, która wywołała u mnie kolejny atak dreszczy. Nigdy nie przypuszczałem, że one istnieją. Nawet w obliczu wszechobecnej śmierci nie zastanawiałem się nad tym, co jest po tej "drugiej stronie". Jakoś nie przepadam za planowaniem i myśleniem długodystansowym. Los i tak robi co mu się tylko podoba. Już wystarczająco doświadczyłem tego w życiu. Ale jak...?
- Ty go... widzisz? - niedowierzania w moim głosie było nieco więcej niż bym tego chciał. Nie potrafiłem nic na to poradzić. Przecież nie zacznę skakać z radości, na wiadomość o tym, że błąka się tu jakaś zagubiona dusza.
Aveline? Przepraszam że nie jest najlepsze, ale nadal nie całkiem wiem jaka ona jest :)
- Mam coś na twarzy? - zapytałem zaniepokojony. Nagle mój nos przeszył paraliżujący chłód. Sekunda, w której mój umysł zamarzł i odmroził się jednocześnie. Odskoczyłem gwałtownie do tyłu. Moim ciałem wstrząsnął lodowaty dreszcz. Rozejrzałem się nerwowo, ale przede mną nadal nikogo nie było. Wadera wydawała się być zaskoczona i trochę rozbawiona moim zachowaniem. Otrząsnąłem się jeszcze raz, żeby pozbyć się dziwnego, lodowatego uczucia.
- Co to było?! - krzyknąłem w pustą przestrzeń przedemną. To nie był wiatr! Wiem to na pewno. Cokolwiek to było, nie pochodziło z natury. Wilczyca spojrzała na mnie z błyskiem w oczach.
- Duch.
Duch? Nazwa, która wywołała u mnie kolejny atak dreszczy. Nigdy nie przypuszczałem, że one istnieją. Nawet w obliczu wszechobecnej śmierci nie zastanawiałem się nad tym, co jest po tej "drugiej stronie". Jakoś nie przepadam za planowaniem i myśleniem długodystansowym. Los i tak robi co mu się tylko podoba. Już wystarczająco doświadczyłem tego w życiu. Ale jak...?
- Ty go... widzisz? - niedowierzania w moim głosie było nieco więcej niż bym tego chciał. Nie potrafiłem nic na to poradzić. Przecież nie zacznę skakać z radości, na wiadomość o tym, że błąka się tu jakaś zagubiona dusza.
Aveline? Przepraszam że nie jest najlepsze, ale nadal nie całkiem wiem jaka ona jest :)
Od Ande'go do Natalie
- Pokaz ognia?
- Połączony z fajerwerkami. - dodałem pełen entuzjazmu. Wilk wydawał się być trochę zaniepokojony i zdziwiony moją propozycją.
- Sam niewiem, Ande. To dość... oryginalne jak na taką okazję.
- Tam gdzie mieszkałem tak właśnie świętowano początek wiosny. - oczy aż lśniły mi z podekscytowania. Kiedy myślałem o tym co mógłbym przygotować na ten Festiwal, wpadł mi do głowy tylko taki pomysł. Dość głupi, biorąc pod uwagę fakt, że nie władam ogniem. Ale cóż... znam parę sztuczek a nic lepszego nie wymyślę, więc... pozostało wierzyć w cuda.
- A co z bezpieczeństwem? Nie potrafisz kontrolować ognia. To może być ryzykowne.
- Wiem. Ale zapewnieniam Cię, że wszystko będzie bezpieczne. - Alfa miał sporo racji, jak zawsze. To było jak kubeł zimnej wody. Przecież ja nawet ogniska nie umiem rozpalić. Kogo ja oszukuje? - Potrzebował bym tylko kogoś, kto mógł by nad tym czuwać. Kogoś kto potrafi okiełznać ogień i chciał by mi pomóc.
Hurst zastanowił się chwilę.
- Natalie. Jeśli ktoś, to tylko ona potrafi tu władać ogniem. Ale nie był bym taki pewien, czy będzie chciała ci pomóc. - entuzjazm powrócił i na nowo wlał we mnie pewność siebie.
- Pomoże. Trzeba być dobrej myśli. - powiedziałem z uśmiechem na pysku. Odwróciłem się, gotowy do drogi i...
- A wiesz przynajmniej, kim ona jest? - zatrzymał mnie pytaniem Hurst. Słuszna uwaga. Odwróciłem się spowrotem w jego stronę.
- To... Kogo mam szukać? - zapytałem trochę zmieszany.
Zamieniłem z nim jeszcze kilka zdań i pobiegłem szukać Natalie. Alfa powiedział mi gdzie prawdopodobnie powinna być, ale z moją orenatacją w terenie, nawet jego wskazówki mi nie pomogą.
***
Prawie pół dnia biegałem po znanych mi terenach watahy i szukałem wadery, o której mówił mi Hurst. Powoli zaczynałem tracić nadzieję. Przebiegłem przez kolejną polanę i już miałem zniknąć między drzewami, kiedy kątem oka dostrzegłem coś, co przykuło moją uwagę. Natychmiast zawróciłem i cofnąłem się do polany. Rzeczywiście, na jej brzegu leżała jakaś wadera. Wilczyca była biała, z wyjątkiem czarnego pasma na grzywce i ogonie. Tak jak opisywał mi Alfa. Ruszyłem w jej stronę.
- Hej! To ty jesteś Natalie? - zapytałem pogodnym głosem nadal idąc w jej stronę. Wilczyca podniosła wzrok i prześwietliła mnie nim na.
- Zależy kto pyta. - odpowiedziała suchym tonem. Nie przejąłem się tym. Uśmiechnąłem się tylko i od razu przeszedłem do konkretów.
- Ande. Potrafisz władać ogniem?
- Możliwe. - mruknęła obojętnie. Przetwarzałem przez chwilę te dane, ale i tak trafiały one tylko w próżnię. Mój umysł był nastawiony na jeden typ odpowiedzi, trzy razy "tak".
- Świetnie. - kontynuowałem już powarzniejszym tonem. - Jak pewnie wiesz niedługo - wilczyca uniosła brew - bardzo niedługo - poprawiłem się - odbędzie się Festiwal Wiosenny. Chciałem zorganizować pokaz ognia i fajerwerków. Z tym drugim nie będzie problemu, ale... przydał by się ktoś doświadczony z ogniem. Nie proszę o nic specjalnego. Kilka krztałtów z płomieni i ewentualne gaszenie pożaru, tylko tyle. Wchodzisz w to? - zapytałem w końcu. Wyrzuciłem to wszystko z siebie jednym tchem. Natalie wydawała się być lekko zaskoczona tym co przed chwilą usłyszała. Zastanawiała się dłuższą chwilę.
Natalie? Jeśli chcesz to możesz mi odpowiedzieć w komentarzu albo na priv bo czasu mało, jak chcesz odpowiedzieć opowiadaniem to też fajnie ;)
- Połączony z fajerwerkami. - dodałem pełen entuzjazmu. Wilk wydawał się być trochę zaniepokojony i zdziwiony moją propozycją.
- Sam niewiem, Ande. To dość... oryginalne jak na taką okazję.
- Tam gdzie mieszkałem tak właśnie świętowano początek wiosny. - oczy aż lśniły mi z podekscytowania. Kiedy myślałem o tym co mógłbym przygotować na ten Festiwal, wpadł mi do głowy tylko taki pomysł. Dość głupi, biorąc pod uwagę fakt, że nie władam ogniem. Ale cóż... znam parę sztuczek a nic lepszego nie wymyślę, więc... pozostało wierzyć w cuda.
- A co z bezpieczeństwem? Nie potrafisz kontrolować ognia. To może być ryzykowne.
- Wiem. Ale zapewnieniam Cię, że wszystko będzie bezpieczne. - Alfa miał sporo racji, jak zawsze. To było jak kubeł zimnej wody. Przecież ja nawet ogniska nie umiem rozpalić. Kogo ja oszukuje? - Potrzebował bym tylko kogoś, kto mógł by nad tym czuwać. Kogoś kto potrafi okiełznać ogień i chciał by mi pomóc.
Hurst zastanowił się chwilę.
- Natalie. Jeśli ktoś, to tylko ona potrafi tu władać ogniem. Ale nie był bym taki pewien, czy będzie chciała ci pomóc. - entuzjazm powrócił i na nowo wlał we mnie pewność siebie.
- Pomoże. Trzeba być dobrej myśli. - powiedziałem z uśmiechem na pysku. Odwróciłem się, gotowy do drogi i...
- A wiesz przynajmniej, kim ona jest? - zatrzymał mnie pytaniem Hurst. Słuszna uwaga. Odwróciłem się spowrotem w jego stronę.
- To... Kogo mam szukać? - zapytałem trochę zmieszany.
Zamieniłem z nim jeszcze kilka zdań i pobiegłem szukać Natalie. Alfa powiedział mi gdzie prawdopodobnie powinna być, ale z moją orenatacją w terenie, nawet jego wskazówki mi nie pomogą.
***
Prawie pół dnia biegałem po znanych mi terenach watahy i szukałem wadery, o której mówił mi Hurst. Powoli zaczynałem tracić nadzieję. Przebiegłem przez kolejną polanę i już miałem zniknąć między drzewami, kiedy kątem oka dostrzegłem coś, co przykuło moją uwagę. Natychmiast zawróciłem i cofnąłem się do polany. Rzeczywiście, na jej brzegu leżała jakaś wadera. Wilczyca była biała, z wyjątkiem czarnego pasma na grzywce i ogonie. Tak jak opisywał mi Alfa. Ruszyłem w jej stronę.
- Hej! To ty jesteś Natalie? - zapytałem pogodnym głosem nadal idąc w jej stronę. Wilczyca podniosła wzrok i prześwietliła mnie nim na.
- Zależy kto pyta. - odpowiedziała suchym tonem. Nie przejąłem się tym. Uśmiechnąłem się tylko i od razu przeszedłem do konkretów.
- Ande. Potrafisz władać ogniem?
- Możliwe. - mruknęła obojętnie. Przetwarzałem przez chwilę te dane, ale i tak trafiały one tylko w próżnię. Mój umysł był nastawiony na jeden typ odpowiedzi, trzy razy "tak".
- Świetnie. - kontynuowałem już powarzniejszym tonem. - Jak pewnie wiesz niedługo - wilczyca uniosła brew - bardzo niedługo - poprawiłem się - odbędzie się Festiwal Wiosenny. Chciałem zorganizować pokaz ognia i fajerwerków. Z tym drugim nie będzie problemu, ale... przydał by się ktoś doświadczony z ogniem. Nie proszę o nic specjalnego. Kilka krztałtów z płomieni i ewentualne gaszenie pożaru, tylko tyle. Wchodzisz w to? - zapytałem w końcu. Wyrzuciłem to wszystko z siebie jednym tchem. Natalie wydawała się być lekko zaskoczona tym co przed chwilą usłyszała. Zastanawiała się dłuższą chwilę.
Natalie? Jeśli chcesz to możesz mi odpowiedzieć w komentarzu albo na priv bo czasu mało, jak chcesz odpowiedzieć opowiadaniem to też fajnie ;)
Od Margo CD Mikasy
Po rozmowie z nowo poznaną waderą poszłyśmy do alfy. Nowa koleżanka okazała się fajną waderą, lecz trochę wybuchową, ale od czego jestem ja ?
Byłyśmy niedaleko jaskini alfy. W sumie, sama go dobrze nie znam, tylko parę razy go widziałam, aaale co tam. Wbiłyśmy do jaskini.
-HRUUUUUUUST! -zaczęłam się drzeć, a Mikasa złożyła uszy do tyłu.
Alfa wyszedł zza rogu.
-Hurst, nie Hrust. - powiedział bezinteresownie.Trochę był zły.
-Aaa... Hurst, to jest Mikasa, czy mogłaby dołączyć do watahy?- powiedziałam pchając ją w stronę alfy.
Po długich namowach i rozmowie z alfą, Mikasie udało się do nas dołączyć. Dowiedziałyśmy się także o festiwalu wiosennym, i że jestem odpowiedzialna za większość przygotowań. Yey!
Zaprowadziłam Mikasę do wolnej jaskini i zaczęłam z nią mówić na temat przygotowań.
(Mikasa?)
Byłyśmy niedaleko jaskini alfy. W sumie, sama go dobrze nie znam, tylko parę razy go widziałam, aaale co tam. Wbiłyśmy do jaskini.
-HRUUUUUUUST! -zaczęłam się drzeć, a Mikasa złożyła uszy do tyłu.
Alfa wyszedł zza rogu.
-Hurst, nie Hrust. - powiedział bezinteresownie.Trochę był zły.
-Aaa... Hurst, to jest Mikasa, czy mogłaby dołączyć do watahy?- powiedziałam pchając ją w stronę alfy.
Po długich namowach i rozmowie z alfą, Mikasie udało się do nas dołączyć. Dowiedziałyśmy się także o festiwalu wiosennym, i że jestem odpowiedzialna za większość przygotowań. Yey!
Zaprowadziłam Mikasę do wolnej jaskini i zaczęłam z nią mówić na temat przygotowań.
(Mikasa?)
Festiwal przesunięty
Tak....to chyba mówi samo za siebie. Oczywiście musieli wyłączyć mi internet właśnie wczoraj...Tak więc opowiadania dotyczące festiwalu będą wstawione jeszcze dziś, a sam festiwal jako taki przesuwam na dziś-jutro. Tyle w temacie.
Hurst
Hurst
sobota, 19 marca 2016
INFORMEJSZYN
Żeby nie było później jakichś spin informuję, że ja, szanowny Alfa ( to tak źle brzmi kiedy jest się dziewczyną, a twój wilk jest samcem -_- ) zmieniłam swój login na HOWRSE.PL na Sarcasmo
Więc po prostu wysyłajcie teraz opowiadania i formularze pod ten login. No to ten...tyle.
Hurst
Więc po prostu wysyłajcie teraz opowiadania i formularze pod ten login. No to ten...tyle.
Hurst
Od Hurst'a CD Vedani
Super. Wręcz cudownie. - pomyślałem z przekąsem. W końcu naaaprawdę marzyłem o towarzystwie nadpobudliwej, gadatliwej, wesołej wadery. Vedani była całkowitym przeciwieństwem mnie. Westchnąłem.
- No to może zaczniemy od Zamku biorąc pod uwagę, że za dwa dni odbędzie się tam festiwal. - powiedziałem bez entuzjazmu, ale Vedani podskoczyła podekscytowana.
- Jaki festiwal? - spytała zaciekawiona.
- Wiosenny. - uciąłem krótko.
Dość szybko przemierzyliśmy Słoneczny Las i naszym oczom ukazało się zamczysko.
Vedani? Chyba będzie lepiej jak ty to jakoś rozwiniesz, bo ja próbowałam i nic dobrego z tego nie wyszło -_-
- No to może zaczniemy od Zamku biorąc pod uwagę, że za dwa dni odbędzie się tam festiwal. - powiedziałem bez entuzjazmu, ale Vedani podskoczyła podekscytowana.
- Jaki festiwal? - spytała zaciekawiona.
- Wiosenny. - uciąłem krótko.
Dość szybko przemierzyliśmy Słoneczny Las i naszym oczom ukazało się zamczysko.
Vedani? Chyba będzie lepiej jak ty to jakoś rozwiniesz, bo ja próbowałam i nic dobrego z tego nie wyszło -_-
Od Natalie CD Hurst'a
- Ja dawno bym się zgubiła w tych komnatach. Jakim cudem ty wszystko masz tu obcykane? - uniosłam brew i spojrzałam na basiora.
- Trzeba znać się na terenach swojej watahy, czyż nie? - mruknął i podszedł do drzwi następnej komnaty. Komnata była o wiele większa, półki z folkami i eliksirami były ustawione alfabetycznie, więc pomyślałam że łatwiej będzie znaleźć dany przedmiot. Tylko był jeden problem...Szybko wyprzedziłam Hurst'a i zagrodziłam mu drogę:
- Wszystko jest poukładane alfabetycznie, lecz pod jaką literą mamy szukać?
- Heh...Eliksir odmiany? - zatrzymał się.
Szukaliśmy tabliczki z napisem ,,O''. Po kilku minutach poczułam pacnięcie łapą. Odwróciłam się i zauważyłam że Hurst coś ogląda. Podeszłam do niego i spojrzałam na starą półkę. Wisiała na niej zakurzona tabliczka z literą ,,O''. Wszystkie eliksiry, których drugi wyraz zaczynał się na O, stały ładnie poukładane w rządku.
Hurst?
- Trzeba znać się na terenach swojej watahy, czyż nie? - mruknął i podszedł do drzwi następnej komnaty. Komnata była o wiele większa, półki z folkami i eliksirami były ustawione alfabetycznie, więc pomyślałam że łatwiej będzie znaleźć dany przedmiot. Tylko był jeden problem...Szybko wyprzedziłam Hurst'a i zagrodziłam mu drogę:
- Wszystko jest poukładane alfabetycznie, lecz pod jaką literą mamy szukać?
- Heh...Eliksir odmiany? - zatrzymał się.
Szukaliśmy tabliczki z napisem ,,O''. Po kilku minutach poczułam pacnięcie łapą. Odwróciłam się i zauważyłam że Hurst coś ogląda. Podeszłam do niego i spojrzałam na starą półkę. Wisiała na niej zakurzona tabliczka z literą ,,O''. Wszystkie eliksiry, których drugi wyraz zaczynał się na O, stały ładnie poukładane w rządku.
Hurst?
piątek, 18 marca 2016
Od Aoi'a CD Hurst'a
Spojrzałem na niego i wzruszyłem ramionami
-Nie musisz się już mną zajmować, dziękuję. - warknąłem obrażony i położyłem się przed przypadkową jaskinią w kałuży topniejącego śniegu. Tak, miałem focha. Nic mu nie zrobiłem, a on mnie tak potraktował. Spojrzałem mu w oczy wyzywająco, walić moją naturę pacyfisty.
Hurst? Wybacz brak weny :/
-Nie musisz się już mną zajmować, dziękuję. - warknąłem obrażony i położyłem się przed przypadkową jaskinią w kałuży topniejącego śniegu. Tak, miałem focha. Nic mu nie zrobiłem, a on mnie tak potraktował. Spojrzałem mu w oczy wyzywająco, walić moją naturę pacyfisty.
Hurst? Wybacz brak weny :/
FESTIWAL WIOSENNY
*** FESTIWAL WIOSENNY ***
W związku z tym, że 21 marca jest Pierwszy Dzień Wiosny w watasze zostanie zorganizowana impreza wiosenna! Będzie trwała od 9:00 rano 20 marca ( niedziela ) do godziny 23:59 21 marca ( poniedziałek ). Trwać będzie to tyle, ponieważ nie każdy ma możliwość pisania opowiadań w poniedziałek.
20 marca
Ten dzień będzie poświęcony na organizacje. Każdy wilk musi napisać opowiadanie albo opowiadania nie zabraniam pisać więcej w którym napisze jakie czyni przygotowania w związku z poniedziałkową imprezą. Można napisać, że pomagało się dekorować salę, przygotowywało się jedzenie itd.
Od tej pory wilki mogą się zgłaszać do mnie na Howrse.pl ( Sarcasmo) lub na moją pocztę ( shinomone25@gmail.com ) jaką funkcję chcieliby pełnić podczas festiwalu:
Nadzorca - PILNUJE CAŁEGO ZAMIESZANIA I TRZYMA W RYZACH WSZYSTKIE TE STUKNIĘTE WILKI - Hurst
Organizator - GŁOWA CAŁEGO FESTIWALU ON ZATWIERDZA POMYSŁY INNYCH I PILNUJE PRAC ( MAX 2 ) Margo ( automatycznie jako, że to jej stanowisko )
Pomocnicy organizatorów - POMAGAJĄ ORGANIZATOROM, SĄ OSOBAMI, KTÓRE PRZEKAZUJĄ ZALECENIA ORGANIZATORÓW INNYM WILKOM ( PO 2 DO KAŻDEGO ORGANIZATORA, NAPISAĆ MI NA HORSE, DO KTÓREGO ORGANIZATORA CHCECIE BYĆ PRZYDZIELENI INACZEJ BĘDZIE TO LOSOWE ).
Tancerze - TAŃCZĄ PODCZAS IMPREZY, ZAGRZEWAJĄ WILKI DO TAŃCA ( MAX 7 )
Piosenkarze - ŚPIEWAJĄ PODCZAS IMPREZY ( KAŻDY Z NICH MA DO WYKONANIA 3 UTWORY, MAX 5 )
Margo ( automatycznie jako, że to jej stanowisko )
DJ - ZAPEWNIAJĄ MUZYKĘ KIEDY NIE WYSTĘPUJĄ PIOSENKARZE ( MAX 2 )
Dekoratorzy - PLANUJĄ DEKORACJE I WYGLĄD SAL, SCENY ITD. ( MAX 3 ) Aveline
Wykonawcy - WYKONUJĄ POLECENIA ORGANIZATORÓW, DEKORATORÓW ITD. SIŁA ROBOCZA. ( MAX 30 )
Kucharze - PRZYGOTOWUJĄ DANIA NA PRZYJĘCIE, GOTUJĄ. ( MAX 5 )
Posłańcy - SĄ JEDNOSTKAMI ŁĄCZĄCYMI POSZCZEGÓLNE PUNKTY ORGANIZACYJNE ( MAX 6 )
Ceatel
Goście - JEŚLI NIE CHCESZ SIĘ JAKKOLWIEK UDZIELAĆ TO PO PROSTU PRZYCHODZISZ JAKO GOŚĆ.
21 marca
Tego dnia o godzinie 16:00 rozpocznie się Impreza Wiosenna i będzie trwała do kiedy przestaną przychodzić opowiadania dotyczące jej. Można przyjść na nią z kimś, można przyjść samemu - to bez znaczenia. Każdy wilk ma jednak obowiązek napisać przynajmniej jedno opowiadanie o tym jak przygotowywał się do wyjścia na imprezę, w co się ubrał i jak ją spędził. UWAGA - NA IMPREZĘ PRZYCHODZIMY POD POSTACIĄ LUDZI, WIĘC MILE WIDZIANE BĘDZIE ZAMIESZCZENIE ZDJĘCIA SIEBIE W POSTACI CZŁOWIEKA UBRANEGO W JAKIŚ WYBRANY STRÓJ. Oczywiście można pisać opowiadania do dokończenia dla innych. Jeśli w poniedziałek nie możesz napisać opowiadania, to wyślij mi je wcześniej z informacją by wstawić je 21 marca. Impreza odbędzie się w tym oto zamku na skraju Słonecznego Lasu:

Jakiekolwiek pytania piszcie w komentarzach.
Hurst
W związku z tym, że 21 marca jest Pierwszy Dzień Wiosny w watasze zostanie zorganizowana impreza wiosenna! Będzie trwała od 9:00 rano 20 marca ( niedziela ) do godziny 23:59 21 marca ( poniedziałek ). Trwać będzie to tyle, ponieważ nie każdy ma możliwość pisania opowiadań w poniedziałek.
20 marca
Ten dzień będzie poświęcony na organizacje. Każdy wilk musi napisać opowiadanie albo opowiadania nie zabraniam pisać więcej w którym napisze jakie czyni przygotowania w związku z poniedziałkową imprezą. Można napisać, że pomagało się dekorować salę, przygotowywało się jedzenie itd.
Od tej pory wilki mogą się zgłaszać do mnie na Howrse.pl ( Sarcasmo) lub na moją pocztę ( shinomone25@gmail.com ) jaką funkcję chcieliby pełnić podczas festiwalu:
Nadzorca - PILNUJE CAŁEGO ZAMIESZANIA I TRZYMA W RYZACH WSZYSTKIE TE STUKNIĘTE WILKI - Hurst
Organizator - GŁOWA CAŁEGO FESTIWALU ON ZATWIERDZA POMYSŁY INNYCH I PILNUJE PRAC ( MAX 2 ) Margo ( automatycznie jako, że to jej stanowisko )
Pomocnicy organizatorów - POMAGAJĄ ORGANIZATOROM, SĄ OSOBAMI, KTÓRE PRZEKAZUJĄ ZALECENIA ORGANIZATORÓW INNYM WILKOM ( PO 2 DO KAŻDEGO ORGANIZATORA, NAPISAĆ MI NA HORSE, DO KTÓREGO ORGANIZATORA CHCECIE BYĆ PRZYDZIELENI INACZEJ BĘDZIE TO LOSOWE ).
Tancerze - TAŃCZĄ PODCZAS IMPREZY, ZAGRZEWAJĄ WILKI DO TAŃCA ( MAX 7 )
Piosenkarze - ŚPIEWAJĄ PODCZAS IMPREZY ( KAŻDY Z NICH MA DO WYKONANIA 3 UTWORY, MAX 5 )
Margo ( automatycznie jako, że to jej stanowisko )
DJ - ZAPEWNIAJĄ MUZYKĘ KIEDY NIE WYSTĘPUJĄ PIOSENKARZE ( MAX 2 )
Dekoratorzy - PLANUJĄ DEKORACJE I WYGLĄD SAL, SCENY ITD. ( MAX 3 ) Aveline
Wykonawcy - WYKONUJĄ POLECENIA ORGANIZATORÓW, DEKORATORÓW ITD. SIŁA ROBOCZA. ( MAX 30 )
Kucharze - PRZYGOTOWUJĄ DANIA NA PRZYJĘCIE, GOTUJĄ. ( MAX 5 )
Posłańcy - SĄ JEDNOSTKAMI ŁĄCZĄCYMI POSZCZEGÓLNE PUNKTY ORGANIZACYJNE ( MAX 6 )
Ceatel
Goście - JEŚLI NIE CHCESZ SIĘ JAKKOLWIEK UDZIELAĆ TO PO PROSTU PRZYCHODZISZ JAKO GOŚĆ.
21 marca
Tego dnia o godzinie 16:00 rozpocznie się Impreza Wiosenna i będzie trwała do kiedy przestaną przychodzić opowiadania dotyczące jej. Można przyjść na nią z kimś, można przyjść samemu - to bez znaczenia. Każdy wilk ma jednak obowiązek napisać przynajmniej jedno opowiadanie o tym jak przygotowywał się do wyjścia na imprezę, w co się ubrał i jak ją spędził. UWAGA - NA IMPREZĘ PRZYCHODZIMY POD POSTACIĄ LUDZI, WIĘC MILE WIDZIANE BĘDZIE ZAMIESZCZENIE ZDJĘCIA SIEBIE W POSTACI CZŁOWIEKA UBRANEGO W JAKIŚ WYBRANY STRÓJ. Oczywiście można pisać opowiadania do dokończenia dla innych. Jeśli w poniedziałek nie możesz napisać opowiadania, to wyślij mi je wcześniej z informacją by wstawić je 21 marca. Impreza odbędzie się w tym oto zamku na skraju Słonecznego Lasu:

Jakiekolwiek pytania piszcie w komentarzach.
Hurst
Od Vestarii CD Vincent'a
Ocknęłam się. Było miękko i ciepło. Umarłam? Możliwe. Swoją drogą byłoby wprost idealnie. Uniosłam powieki. Wszystko było rozmazane i przypominało pomieszane ze sobą kolorowe plamy. Zamgrugałam szybko usiłując wyostrzyć wzrok. Czemu nie jestem już człowiekiem...? A no tak... Przecież umarłam. Wszystkie wilczki idą do nieba. Byłam tak słaba, że oczy znowu mi się zamknęły. I nagle ból wrócił. Jeszcze gorszy niż ostatnio.
- K*rwa... Żyję... - wymamrotałam półprzytomnie zanim zdąrzyłam ugryźć się w język. Skuliłam się drżąc lekko. Czemu nie mogę odrąbać sobie tej łapy? Byłoby prościej.
- Hej... Jesteś już ze mną? Z- usłyszałam męski głos. Wzdrygnęłam się.
- Wal się - warknęłam. Jak to boli do cholery jasnej! No i jeszcze mam na głowie tego obcego. Dlaczego ja nie umarłam?!
<Vincent?>
- K*rwa... Żyję... - wymamrotałam półprzytomnie zanim zdąrzyłam ugryźć się w język. Skuliłam się drżąc lekko. Czemu nie mogę odrąbać sobie tej łapy? Byłoby prościej.
- Hej... Jesteś już ze mną? Z- usłyszałam męski głos. Wzdrygnęłam się.
- Wal się - warknęłam. Jak to boli do cholery jasnej! No i jeszcze mam na głowie tego obcego. Dlaczego ja nie umarłam?!
<Vincent?>
czwartek, 17 marca 2016
Od Ceatel do Hurst'a
Musiałam odpocząć. Rana na boku już tak nie krwawiła, ale bolała jak diabli. Na szczęście w torbie (mam ją przy sobie w czasie wypraw) miałam jeszcze parę liści, które dostałam od szamanki. Przyłożyłam je do rany. Bolała jeszcze bardziej, ale przynajmniej powstrzymałam krwawienie. W torbie miałam jeszcze kilka kawałków suszonego mięsa. Zjadłam jeden bez wahania. Położyłam się i czekałam aż liść wchłonie się w ranę, byłam w drobnej jaskini. ,,Gdybym była czujniejsza nie doszłoby do tego" - pomyślałam.- ,,Głupi niedźwiedź ,chodziarz i tak miałam szczęście". Zasnęłam. Gdy się obudziłam był już ranek. Rana się zagoiła. Otrząsałam się z kurzu i wyszłam na polowanie. Cudem szłam i szłam w czasie zamieci. Byłam na polance gdy nagle coś na mnie wpadło. Coś bardzo wielkiego. Na początku myślałam ,że to ten niedźwiedź, ale to był wilk.
- Co ty od cholery wyprawiasz! - warknęłam na niego - Pomyliłeś mnie z królikiem czy co?!
- Kim jesteś i co robisz na terenie mojej watahy? - powiedział spokojnie biały basior, ze skrzydłami, większy (jak prawie wszyscy) ode mnie.
- Fiołki sadze wiesz! Jak już chcesz wiedzieć nazywam się Ceatel -powiedziałam już spokojniej. Od kilku tygodni nie widziałam wilka.
- Jestem alfą, zamierzasz dołączyć - powiedział basior. Co miałam do stracenia?
- Zamierzam, zamierzam.- powiedziałam idąc w stronę lasu. - Jak się nazywasz? - spytałam już dosyć przyjaźnie. Od jakiegoś czasu w ogóle nie rozmawiałam nikim, sprawiło to mi trochę zamieszania i poczucie radości.
Hurst? nie miałam innego pomysłu xd
- Co ty od cholery wyprawiasz! - warknęłam na niego - Pomyliłeś mnie z królikiem czy co?!
- Kim jesteś i co robisz na terenie mojej watahy? - powiedział spokojnie biały basior, ze skrzydłami, większy (jak prawie wszyscy) ode mnie.
- Fiołki sadze wiesz! Jak już chcesz wiedzieć nazywam się Ceatel -powiedziałam już spokojniej. Od kilku tygodni nie widziałam wilka.
- Jestem alfą, zamierzasz dołączyć - powiedział basior. Co miałam do stracenia?
- Zamierzam, zamierzam.- powiedziałam idąc w stronę lasu. - Jak się nazywasz? - spytałam już dosyć przyjaźnie. Od jakiegoś czasu w ogóle nie rozmawiałam nikim, sprawiło to mi trochę zamieszania i poczucie radości.
Hurst? nie miałam innego pomysłu xd
~ Pewne zmiany ~
Jak już pewnie zauważyliście nastąpiły pewne zmiany na blogu.
1) Na pasku z prawej strony pojawił się Chat. Oczywiście można z niego korzystać, tylko proszę o nie pisanie na nim żadnych nie wiadomo jakich głupot i nie o spamowanie 24 na dobę. Kląć można ale bez przesady. I jak już koniecznie musisz to przynajmniej cenzuruj.
2) Na dole bloga znajduje się licznik dni, które minęły od założenia watahy, więc jej! -_-
3) Oficjalnie ogłaszam, że ruszył Sklep! Od tej pory możecie zbierać Wilcze Monety i kupować eliksiry. Żeby dowiedzieć się więcej zajrzyjcie do Sklepu.
Hurst
1) Na pasku z prawej strony pojawił się Chat. Oczywiście można z niego korzystać, tylko proszę o nie pisanie na nim żadnych nie wiadomo jakich głupot i nie o spamowanie 24 na dobę. Kląć można ale bez przesady. I jak już koniecznie musisz to przynajmniej cenzuruj.
2) Na dole bloga znajduje się licznik dni, które minęły od założenia watahy, więc jej! -_-
3) Oficjalnie ogłaszam, że ruszył Sklep! Od tej pory możecie zbierać Wilcze Monety i kupować eliksiry. Żeby dowiedzieć się więcej zajrzyjcie do Sklepu.
Hurst
Od Mikasy do Margo
Był piękny i słoneczny poranek, postanowiłam wybrać się na małe polowanie. Oddaliłam się od domu, ponieważ moja rodzina uważa mnie za naiwną i bezbronną. W ten sposób chciałam im udowodnić, że się mylą. Kiedy byłam już bardzo daleko stwierdziłam, że pora na mały odpoczynek. Usiadłam sobie pod drzewem i nagle zaczął prószyć śnieg. Padało coraz mocniej i mocniej, gdy nagle w oddali zobaczyłam jakieś małe stworzenie, pobiegłam w jego stronę. Okazało się, że to jest mały biało-czarny zając. Zaczęłam się z nim bawić, gdy już go wymęczyłam wypatroszyłam go i zjadłam. Śnieg powoli przestawał padać i nagle moje pole widzenia się poprawiło. Zobaczyłam jakąś górę, w której była niewielka jaskinia w sam raz na przenocowanie w niej. Następnego dnia gdy się obudziłam stała nade mną jakaś wadera. Szybko wstałam i przygotowałam się do ataku. Nie znana wadera głupkowato się uśmiechała i nie przyjęła postawy do ataku.
- Cześć, jestem Margo. - Powiedziała beztrosko wadera.
- Po co tu przyszłaś ??? -Zapytałam.
- Znalazłam cię przypadkowo.
- To teraz odejdź, chcę być sama. Zostaw mnie!- Krzyczałam ze złością.
- Spokojnie, nie zrobię ci krzywdy. Jesteś może głodna ?
- Nie, nie jestem. A jeśli będę to sobie poradzę doskonale.- Odparłam z dumą.
- Choć ze mną. Nie daleko jest wataha, w której na pewno ciepło cię przyjmą.
Po długich namowach wadery Margo nie pewnie poszłam z nią do watahy, w której mieszka. Po drodze do niej rozmawiałyśmy i bardzo ją polubiłam.
Margo?
- Cześć, jestem Margo. - Powiedziała beztrosko wadera.
- Po co tu przyszłaś ??? -Zapytałam.
- Znalazłam cię przypadkowo.
- To teraz odejdź, chcę być sama. Zostaw mnie!- Krzyczałam ze złością.
- Spokojnie, nie zrobię ci krzywdy. Jesteś może głodna ?
- Nie, nie jestem. A jeśli będę to sobie poradzę doskonale.- Odparłam z dumą.
- Choć ze mną. Nie daleko jest wataha, w której na pewno ciepło cię przyjmą.
Po długich namowach wadery Margo nie pewnie poszłam z nią do watahy, w której mieszka. Po drodze do niej rozmawiałyśmy i bardzo ją polubiłam.
Margo?
Od Vedani CD Hurst'a
Zaczęłam się zastanawiać czy w tej księdze byłyby jakieś starożytne zaklęcia związane z magią wody. Może nauczyłabym się czegoś nowego gdybym mogła? To by było dosyć ciekawe.
Odstawiłam ostatnią stronę i odwróciłam wzrok w stronę wyjścia z jaskini. Zauważyłam, że śnieg przestał padać, pozostały tylko wielkie zaspy śnieżne, które aż prosiły się by w nie wskoczyć. Zwróciłam się w stronę Hurst'a, który także patrzył w tym kierunku. Był nieco zaskoczony nagłą zmianą pogody, a ja byłam tak szczęśliwa, że wybiegłam z jaskini nawet nie pytając towarzysza o zdanie. Rzuciłam się wprost w śnieg, który był taki miły w dotyku i nawet nie czułam chłodu jaki dawał. Po prostu sobie leżałam i rozglądałam się powoli badając okolicę.
Wcześniej nie mogłam rozeznać się w terenie, bo widziałam wyłącznie czubek własnego nosa. W sumie chyba każdy zobaczyłby czubek czarnego nosa w środku śnieżycy. Ech... Skończ, nieważne.
Wstałam, gdy tylko zobaczyłam, że Hurst również postanowił wyjść ze swojej jaskini. Otrzepałam się i spojrzałam na niego szczerząc kły.
- No więc... Szanowny Alfo tejże watahy. Pokaż mi co i jak! Chcę wiedzieć wszystko o tej sforze. - nakazałam z uśmiechem. Mam nadzieję, że nie zrazi się do mnie. Nie chcę mieć wrogów, zwłaszcza w Alfie watahy.
<Hurst?>
Odstawiłam ostatnią stronę i odwróciłam wzrok w stronę wyjścia z jaskini. Zauważyłam, że śnieg przestał padać, pozostały tylko wielkie zaspy śnieżne, które aż prosiły się by w nie wskoczyć. Zwróciłam się w stronę Hurst'a, który także patrzył w tym kierunku. Był nieco zaskoczony nagłą zmianą pogody, a ja byłam tak szczęśliwa, że wybiegłam z jaskini nawet nie pytając towarzysza o zdanie. Rzuciłam się wprost w śnieg, który był taki miły w dotyku i nawet nie czułam chłodu jaki dawał. Po prostu sobie leżałam i rozglądałam się powoli badając okolicę.
Wcześniej nie mogłam rozeznać się w terenie, bo widziałam wyłącznie czubek własnego nosa. W sumie chyba każdy zobaczyłby czubek czarnego nosa w środku śnieżycy. Ech... Skończ, nieważne.
Wstałam, gdy tylko zobaczyłam, że Hurst również postanowił wyjść ze swojej jaskini. Otrzepałam się i spojrzałam na niego szczerząc kły.
- No więc... Szanowny Alfo tejże watahy. Pokaż mi co i jak! Chcę wiedzieć wszystko o tej sforze. - nakazałam z uśmiechem. Mam nadzieję, że nie zrazi się do mnie. Nie chcę mieć wrogów, zwłaszcza w Alfie watahy.
<Hurst?>
Od Aveline CD Ande'go
- Nie, pierwszy raz mi się to zdarzyło - uśmiechnęłam się w jego stronę.
Po chwili jednak znów zobaczyłam ducha. Tym razem się nie bał. Dusza dziewczynki przyglądała się basiorowi. Chyba przez swoja nieuwagę pochyliłam głowę na bok i patrzyłam się z niedowierzaniem jak rączka dziewczynki macha przed oczami wilka. Czasami nie umiałam pojąć czemu inni ich nie widzą lub po prostu nie czują emitowanej energii duchów. Choć jest jedna rzecz która przypomina o pojawieniu się ducha - poprostuj duch musi dotknąć czymkolwiek co jest w jego posiadaniu daną osobę. Niezwykłe po tym dotyku może być zimno jakie odczuwa ciało. Aż przeszły po mnie ciarki.
Andi?
Po chwili jednak znów zobaczyłam ducha. Tym razem się nie bał. Dusza dziewczynki przyglądała się basiorowi. Chyba przez swoja nieuwagę pochyliłam głowę na bok i patrzyłam się z niedowierzaniem jak rączka dziewczynki macha przed oczami wilka. Czasami nie umiałam pojąć czemu inni ich nie widzą lub po prostu nie czują emitowanej energii duchów. Choć jest jedna rzecz która przypomina o pojawieniu się ducha - poprostuj duch musi dotknąć czymkolwiek co jest w jego posiadaniu daną osobę. Niezwykłe po tym dotyku może być zimno jakie odczuwa ciało. Aż przeszły po mnie ciarki.
Andi?
poniedziałek, 14 marca 2016
Od Auron'a
To była ciemna noc, księżyc zasłonięty chmurami w ogóle nie świecił.
Byłem bardzo zmęczony i postanowiłem odpocząć.
Przycupnąłem pod drzewem i zacząłem nucić swoją ulubioną piosenkę
"Hen za górą i za lasem gdzieś gdzie nie wie nikt.
W tym królestwie, w którym dobry człek już dawno znikł, rządy swoje sprawowała młoda dama ta... Moja czternastoletnia ukochana siostrzyczka"...
- Masz ładny głos - przerwała mu jakaś nieznana wadera.
- Dzię-Diękuję... - odpowiedziałem.
- Co Cię tu sprowadza? - wadera zapytała.
- Szukam schronienia, trochę wędruję. - powiedziałem zawstydzony.
- Nie potrzebujesz pomocy? - zapytała ponownie.
Nic nie odpowiedziałem, po prostu wstałem i poszedłem przed siebie...
- Hej zaczekaj! - krzyknęła. - Jestem Vedani. Możesz mówić mi Vi.
- Ja jestem Auron. - odpowiedziałem zaciekawiony.
Miałem nadzieję że zdobędę pierwszego przyjaciela... Byłem podniecony i zaciekawiony, co prawda trochę się denerwowałem, ale pomyślałem, że wydaje się całkiem miła i chyba podobał jej się mój śpiew.
- Miło mi Cię poznać - powiedziała.
- Mi również - odpowiedziałem ze szczerym uśmiechem.
- Jestem głodna. - pożaliła się. - Nie masz przypadkiem niczego do jedzenia? - zapytała.
- Proszę to mój ostatni kawałek. - powiedziałem podając Vi kawałek suszonego mięsa.
- Dziękuję - powiedziała ze szczerym uśmiechem.
Gdy skończyła żuć ostatni kęs, popiła go wodą, odwróciła się w moją stronę i powiedziała: ,,Prześpij się jutro mnie już nie będzie. Kiedy się obudzisz powędruj na południe." Było mi żal tego, że nie pójdzie ze mną na dalszą wyprawę, ale postanowiłem się tym nie zadręczać i pójść spać.
Następnego ranka było naprawdę zimno... Postanowiłem zobaczyć czy może jednak nie odeszła. Zacząłem jej szukać. Niestety nie znalazłem wadery więc siadłem pod tym samym drzewem i zacząłem szlochać... ,,Muszę wziąć się w garść... Gdzie Ona kazała mi iść?! A tak na północ...", pomyślałem.
Byłem bardzo zmęczony i postanowiłem odpocząć.
Przycupnąłem pod drzewem i zacząłem nucić swoją ulubioną piosenkę
"Hen za górą i za lasem gdzieś gdzie nie wie nikt.
W tym królestwie, w którym dobry człek już dawno znikł, rządy swoje sprawowała młoda dama ta... Moja czternastoletnia ukochana siostrzyczka"...
- Masz ładny głos - przerwała mu jakaś nieznana wadera.
- Dzię-Diękuję... - odpowiedziałem.
- Co Cię tu sprowadza? - wadera zapytała.
- Szukam schronienia, trochę wędruję. - powiedziałem zawstydzony.
- Nie potrzebujesz pomocy? - zapytała ponownie.
Nic nie odpowiedziałem, po prostu wstałem i poszedłem przed siebie...
- Hej zaczekaj! - krzyknęła. - Jestem Vedani. Możesz mówić mi Vi.
- Ja jestem Auron. - odpowiedziałem zaciekawiony.
Miałem nadzieję że zdobędę pierwszego przyjaciela... Byłem podniecony i zaciekawiony, co prawda trochę się denerwowałem, ale pomyślałem, że wydaje się całkiem miła i chyba podobał jej się mój śpiew.
- Miło mi Cię poznać - powiedziała.
- Mi również - odpowiedziałem ze szczerym uśmiechem.
- Jestem głodna. - pożaliła się. - Nie masz przypadkiem niczego do jedzenia? - zapytała.
- Proszę to mój ostatni kawałek. - powiedziałem podając Vi kawałek suszonego mięsa.
- Dziękuję - powiedziała ze szczerym uśmiechem.
Gdy skończyła żuć ostatni kęs, popiła go wodą, odwróciła się w moją stronę i powiedziała: ,,Prześpij się jutro mnie już nie będzie. Kiedy się obudzisz powędruj na południe." Było mi żal tego, że nie pójdzie ze mną na dalszą wyprawę, ale postanowiłem się tym nie zadręczać i pójść spać.
Następnego ranka było naprawdę zimno... Postanowiłem zobaczyć czy może jednak nie odeszła. Zacząłem jej szukać. Niestety nie znalazłem wadery więc siadłem pod tym samym drzewem i zacząłem szlochać... ,,Muszę wziąć się w garść... Gdzie Ona kazała mi iść?! A tak na północ...", pomyślałem.
Od Ande'go do Aveline
Płuca paliły żywym ogniem a mięśnie piekły. Stałem z opuszczoną głową, dysząc ciężko. Mimo zmęczenia uśmiechałem się do siebie usatysfakcjonowany treningiem. Dokładnie znałem kosnekwencje tego co robiłem. Mieszanie się z wiatrem kosztowało mnie okropne zakwasy. Ale mimo to uwielbiałem to robić. Dopiero w takiej postaci czułem sie w pełni wolny. Nieograniczony ani przez grawitację, ani własną skórę i możliwości mięśni. Całkowicie wolny. Opuściłem pysk w dół i starałem się zaczerpnąć oddech, uspokoić rozgrzane mięśnie. Gardło wołało rozpaczliwie "wody", więc ruszyłem powoli przed siebie w poszukiwaniu czegoś co ugasi te palące pragnienie. Szedłem nie podnosząc głowy i nadal dysząc ciężko. Pozwalałem, jeszcze zimowemu powietrzu wdzierać się głęboko w płuca i przy każdym oddechu mrozić moje gardło. Dawało to przynajmniej chwilową ulgę. Ziemia pod moimi łapami była twarda i zimna. W bardziej zacienionych miejscach było blade wspomnienie śniegu. Muszę przyznać, że cieszę się, że przez następne dziewięć miesięcy śnieg i lód pozostaną tylko wspomnieniem. Zaczyna mi brakować zapachu świeżej trawy.
Szedłem powłócząc łapa za łapą, nie odrywając wzroku od ziemi i nasłuchując szumu wody. Powinienem poprosić Alfę o kilka wskazówek w poruszaniu się po tych terenach, kiedy miałem okazję. Nawet nie miałem pojęcia czy idę w dobrym kierunku. Cholera. Być może już minąłem jakieś jeziorko i teraz tylko brnąłem coraz głębiej w las? Może jednak powinienem zawrócić i...
Coś uderzyło we mnie i powaliło mnie na ziemię. Na chwilę mnie zamroczyło. W oczach zatańczyły gwiazdy. Potrząsnąłem pyskiem żeby oprzytomnieć. Gdy tylko obraz przestał wirować rozejrzałem się dookoła by ustalić co się stało. Kawałek dalej leżała wilczyca, równie zdezorientowana upadkiem. Wstałem i podszedłem do niej.
- Przepraszam, powinienem bardziej uważać. - powiedziałem pomagając jej wstać.
- Nic się nie stało. - odpowiedziała podnosząc się z ziemi i otrzepując z kurzu. Dopiero teraz mogłem się jej przyjrzeć. Miała piękne, śnieżnobiałe futro i łagodne spojrzenie. Uśmiechnąłem się do niej lekko.
- Zawsze tak spadasz na innych z nieba, gwiazdko?
Aveline?
Szedłem powłócząc łapa za łapą, nie odrywając wzroku od ziemi i nasłuchując szumu wody. Powinienem poprosić Alfę o kilka wskazówek w poruszaniu się po tych terenach, kiedy miałem okazję. Nawet nie miałem pojęcia czy idę w dobrym kierunku. Cholera. Być może już minąłem jakieś jeziorko i teraz tylko brnąłem coraz głębiej w las? Może jednak powinienem zawrócić i...
Coś uderzyło we mnie i powaliło mnie na ziemię. Na chwilę mnie zamroczyło. W oczach zatańczyły gwiazdy. Potrząsnąłem pyskiem żeby oprzytomnieć. Gdy tylko obraz przestał wirować rozejrzałem się dookoła by ustalić co się stało. Kawałek dalej leżała wilczyca, równie zdezorientowana upadkiem. Wstałem i podszedłem do niej.
- Przepraszam, powinienem bardziej uważać. - powiedziałem pomagając jej wstać.
- Nic się nie stało. - odpowiedziała podnosząc się z ziemi i otrzepując z kurzu. Dopiero teraz mogłem się jej przyjrzeć. Miała piękne, śnieżnobiałe futro i łagodne spojrzenie. Uśmiechnąłem się do niej lekko.
- Zawsze tak spadasz na innych z nieba, gwiazdko?
Aveline?
niedziela, 13 marca 2016
Od Hurst'a CD Vedani
- Nie przeszkadza mi jak gadasz. Byle byś nie kazała mi za dużo mówić. - powiedziałem i podszedłem do niej by pomóc jej zebrać te wszystkie książki.
- Ta książka...- zaczęła wskazując łapą na tą, którą przed chwilą przeglądała - w jakim jest języku? - spytała przekrzywiając lekko głowę. Zerknąłem na poczerniałą okładkę i rozpoznałem w niej jedną z książek, które ostatnio wydłubałem ze Składu chcąc znaleźć jakieś zaklęcie ochraniające watahę przed radioaktywnymi opadami.
- To runy magiczne jakoś sprzed...2000 lat? Albo jeszcze starsze. - odparłem.
Vedani? Nie mam weny :c
- Ta książka...- zaczęła wskazując łapą na tą, którą przed chwilą przeglądała - w jakim jest języku? - spytała przekrzywiając lekko głowę. Zerknąłem na poczerniałą okładkę i rozpoznałem w niej jedną z książek, które ostatnio wydłubałem ze Składu chcąc znaleźć jakieś zaklęcie ochraniające watahę przed radioaktywnymi opadami.
- To runy magiczne jakoś sprzed...2000 lat? Albo jeszcze starsze. - odparłem.
Vedani? Nie mam weny :c
Od Hurst'a CD Aoi'a
Już miałem zacząć kolację, jednak zerknąłem w bok na Aoi'a, który łaził w pewnej odległości ode mnie nie ważąc się podejść do zwierzyny. Wydawało mi się, że na coś czeka.
- Nie jesz? - spytałem trochę zdziwiony. Basior trochę niepewnie podszedł do jelenia i zatopił w nim zęby. Kiedy skończyliśmy posiłek słońce zaczynało powoli chować się za horyzontem. Zmarszczyłem brwi i bez słowa ruszyłem w stronę jaskiń.
- Gdzie tak pędzisz? - Aoi doskoczył do mnie z uśmiechem na pysku.
- Wybierzemy ci jakąś jaskinię. - powiedziałem tak ozięble, że sam nie poznałem własnego głosu. Basior spojrzał na mnie z ukosa ze zdezorientowaniem wymalowanym na pysku. Wbiłem wzrok w ścieżkę przed nami. Po krótkiej chwili dotarliśmy Do Mglistych Skał pomiędzy, którymi można było wypatrzeć różnorodne jaskinie.
- Którą chcesz? - spytałem.
Aoi? Hurt tak łatwo się nie da XD
- Nie jesz? - spytałem trochę zdziwiony. Basior trochę niepewnie podszedł do jelenia i zatopił w nim zęby. Kiedy skończyliśmy posiłek słońce zaczynało powoli chować się za horyzontem. Zmarszczyłem brwi i bez słowa ruszyłem w stronę jaskiń.
- Gdzie tak pędzisz? - Aoi doskoczył do mnie z uśmiechem na pysku.
- Wybierzemy ci jakąś jaskinię. - powiedziałem tak ozięble, że sam nie poznałem własnego głosu. Basior spojrzał na mnie z ukosa ze zdezorientowaniem wymalowanym na pysku. Wbiłem wzrok w ścieżkę przed nami. Po krótkiej chwili dotarliśmy Do Mglistych Skał pomiędzy, którymi można było wypatrzeć różnorodne jaskinie.
- Którą chcesz? - spytałem.
Aoi? Hurt tak łatwo się nie da XD
Nowe wilki!
Powitajmy w watasze dwóch nowych członków!

Ande | 4 lata | Nauczyciel żywiołu powietrza/ tropiciel

Auron | 2,5 lat | Zwiadowca

Ande | 4 lata | Nauczyciel żywiołu powietrza/ tropiciel

Auron | 2,5 lat | Zwiadowca
piątek, 11 marca 2016
Informejszyn!
Szanowne wilki i robactwo co się przypadkiem przypałętało,
Nastąpiły pewne...komplikacje, jeśli mogę to tak nazwać, związane z moim loginem ( Shinomone. ).
Graczka o takim samym loginie ( Shinomone <--- TYLKO BEZ KROPKI NA KOŃCU! ) od dłuższego czasu dostaje wiadomości kierowane do mnie, więc doszłyśmy do porozumienia i w najbliższym czasie mój login się zmieni na całkiem inny. Do tego czasu proszę o zwracanie uwagi do kogo się wysyła wiadomość. No więc tak...to tyle.
Hurst
Od Aoi'a CD Hurst'a
Prawdopodobnie jestem zakochany jak głupia nastolatka. Wszystko mi się w nim podoba, ale śmiech jest cudowny. Zadowolony z siebie, że udało mi się go rozśmieszyć ruszyłem obok niego lekkim i skocznym krokiem. Czasem, gdy na niego spoglądałem, wydawało mi się, że jego kąciki drgają w lekkim uśmiechu.
To co zobaczyłem było naprawdę wspaniałe. Urokliwe tereny pełne nowych zapachów i zwierzyny. Alfa ruszył pierwszy szukać odpowiedniej ofiary. Ja za nim podążałem obserwując jak dobrze się czuje podczas tego zadania. Dałem mu do zrozumienia, że ja zagonię ofiarę, a on ją zabije. Ruszyłem więc przed siebie wypatrując odpowiedniego byka o imponującym porożu i zakradłem się do niego. Niestety zwierz mnie zwietrzył i musiałem zacząć pościg szybciej. Mimo to -udało się. Alfa skręcił kark zwierzakowi i rozszarpał mu gardło. Ja chodziłem tylko dookoła czekając na swoją kolejkę do stołu. Przyzwyczajenie ze starej watahy.
< Aoi? Wreszcie się zaśmiał xd >
To co zobaczyłem było naprawdę wspaniałe. Urokliwe tereny pełne nowych zapachów i zwierzyny. Alfa ruszył pierwszy szukać odpowiedniej ofiary. Ja za nim podążałem obserwując jak dobrze się czuje podczas tego zadania. Dałem mu do zrozumienia, że ja zagonię ofiarę, a on ją zabije. Ruszyłem więc przed siebie wypatrując odpowiedniego byka o imponującym porożu i zakradłem się do niego. Niestety zwierz mnie zwietrzył i musiałem zacząć pościg szybciej. Mimo to -udało się. Alfa skręcił kark zwierzakowi i rozszarpał mu gardło. Ja chodziłem tylko dookoła czekając na swoją kolejkę do stołu. Przyzwyczajenie ze starej watahy.
< Aoi? Wreszcie się zaśmiał xd >
Od Aveline
Szłam leśną drużką. Czułam obecność duchów. Było ich co najmniej tuzin ale nigdzie nie mogłam ich dostrzec. Po jakimś czacie dotarłam do rwistego strumienia. Przy strumieniu zobaczyłam uniesioną nad rzeczką ducha małej dziewczynki. Zobaczyła mnie i przeleciała na drugi brzeg. Najwidoczniej się mnie przestraszył. Przeskoczyłam strumień i biegiem podążałam za duszą.
Gdy wbiegliśmy do lasu coraz rzadziej ją widziałam. Nawoływania nic by nie pomogły przy młodej duszy. Wskoczyłam na kamyk spojrzałam do góry gdy akurat przelatywała. Zeskoczyłam wpatrzona w dusze dziecka. Nagle w coś wpadłam i runęłam razem z nim na ziemie....
Ktoś?
Gdy wbiegliśmy do lasu coraz rzadziej ją widziałam. Nawoływania nic by nie pomogły przy młodej duszy. Wskoczyłam na kamyk spojrzałam do góry gdy akurat przelatywała. Zeskoczyłam wpatrzona w dusze dziecka. Nagle w coś wpadłam i runęłam razem z nim na ziemie....
Ktoś?
Od Margo do Aoi'a
-A-ha! Mam Cię! - parsknęłam do wiewiórki, która próbowała uwolnić się z mojego uścisku - Jesteś taka słodziuuuutka! - pisnęłam, lekko ją dusząc. Ona tylko zaczęła się wyrywać bardziej. Pf! Chciałam się tylko pobawić.
-No nie patrz się tak na mnie! - wiewiórka wywaliła w moją stronę wielkie gały. Westchnęłam i wypuściłam ją, siadając i ziewając - Za grosz manier.
Zwierzątko uciekło najszybciej jak mogło. Za długo jestem sama, bo zaczęłam gadać do wiewiórek.
Nagle złapałam trop.
-Wiedziałam, ha! - pobiegłam w kierunku wyznaczonym przez mój nos, zostawiając niebieskie ślady na śniegu. ,,Ciekawe tylko, jak daleko od niej jestem! Co się mogło z nią stać? ".
Dobiegłam do ... no właśnie? Nawet nie potrafiłam określić gdzie. Po co ona tutaj przyszła? Podziwiać jakieś góry? Coś podejrzanego w tym było.
Poszłam dalej wzdłuż zapachu lecz urwał się. Już miałam się poddawać gdy zobaczyłam jakąś postać.
-Mmm .. -skradając się, zbliżyłam się do tajemniczego stwora, który okazał się być wilkiem. Pomachałam pociesznie ogonem.
-Nowe towarzystwo! -używając mocy elektryczności, z błyskiem pojawiłam się przed basiorem, który widząc mnie przed sobą, TROSZKĘ się zdziwił.
-HEJ! JestemMargo,wadera,wilczycaktóralubipoznawaćduuużoróżnychwilkówtakichjak TY! -powiedziałam super szybko, napierając na niego z dużym uśmiechem. Wilk usiadł, bo inaczej upadłabym na jego ehem, osobę.
-A teraz powiedz mi słodziaku, gdzie jest moja siostra. - powiedziałam poważnym tonem, jakbym miała zamiar zaraz go zabić.
Aoi? :D
-No nie patrz się tak na mnie! - wiewiórka wywaliła w moją stronę wielkie gały. Westchnęłam i wypuściłam ją, siadając i ziewając - Za grosz manier.
Zwierzątko uciekło najszybciej jak mogło. Za długo jestem sama, bo zaczęłam gadać do wiewiórek.
Nagle złapałam trop.
-Wiedziałam, ha! - pobiegłam w kierunku wyznaczonym przez mój nos, zostawiając niebieskie ślady na śniegu. ,,Ciekawe tylko, jak daleko od niej jestem! Co się mogło z nią stać? ".
Dobiegłam do ... no właśnie? Nawet nie potrafiłam określić gdzie. Po co ona tutaj przyszła? Podziwiać jakieś góry? Coś podejrzanego w tym było.
Poszłam dalej wzdłuż zapachu lecz urwał się. Już miałam się poddawać gdy zobaczyłam jakąś postać.
-Mmm .. -skradając się, zbliżyłam się do tajemniczego stwora, który okazał się być wilkiem. Pomachałam pociesznie ogonem.
-Nowe towarzystwo! -używając mocy elektryczności, z błyskiem pojawiłam się przed basiorem, który widząc mnie przed sobą, TROSZKĘ się zdziwił.
-HEJ! JestemMargo,wadera,wilczycaktóralubipoznawaćduuużoróżnychwilkówtakichjak TY! -powiedziałam super szybko, napierając na niego z dużym uśmiechem. Wilk usiadł, bo inaczej upadłabym na jego ehem, osobę.
-A teraz powiedz mi słodziaku, gdzie jest moja siostra. - powiedziałam poważnym tonem, jakbym miała zamiar zaraz go zabić.
Aoi? :D
czwartek, 10 marca 2016
Od Vedani CD Hurst'a
Nadal nurtowało mnie to czemu wilk ot tak siedział na dworze w środku zamieci. No bo przecież chyba nie myślał, że uwierzę w to co powiedział przed chwilą? Wiem, że interesowanie się takimi sprawami jest głupie, ale hej - to pierwsza żywa istota jaką spotkałam od jakiegoś czasu. Dla mnie to naprawdę wspaniała wiadomość.
Chwyciłam po kolejną księgę i otworzyłam ją na środku. Przeleciałam oczami po treści i szybko ją odłożyłam po czym zaczęłam przyglądać się mojemu towarzyszowi. Basior siedział i spoglądał w stronę wyjścia z jaskini, wprost na śnieżycę panującą na zewnątrz. Zdaje się, że moja niedomknięta jadaczka odpycha innych. Niestety nic na to nie poradzę, nawet jakbym chciała, taki już mam charakter. Trudno, musi się z tym pogodzić. Postanowiłam się jednak na chwilę przymknąć i w ciszy odnalazłam ostatnią, jeszcze nieruszoną przeze mnie, książkę. Zaczęłam ją czytać, bo sam tytuł bardzo mnie zainteresował. Książka opowiadała o jakiegoś rodzaju zaklęciach, które były zapisane w nieznanym mi języku. Postanowiłam zapamiętać niektóre z nich, na wszelki wypadek, mimo że nie władałam żywiołem magii.
- Masz ciekawy zbiór książek - zaczęłam spoglądając na Hurst'a znad książki. - Przepraszam za bałagan, zaraz to posprzątam. I przepraszam też za mój wcześniejszy słowotok, chyba nie jesteś przyzwyczajony do takiego nadmiaru informacji na sekundę, co? - uśmiechnęłam się lekko próbując zagaić rozmowę. Przecież nie mogę siedzieć tak długo bezczynnie lub gadając do samej siebie.
<Hurst?>
Chwyciłam po kolejną księgę i otworzyłam ją na środku. Przeleciałam oczami po treści i szybko ją odłożyłam po czym zaczęłam przyglądać się mojemu towarzyszowi. Basior siedział i spoglądał w stronę wyjścia z jaskini, wprost na śnieżycę panującą na zewnątrz. Zdaje się, że moja niedomknięta jadaczka odpycha innych. Niestety nic na to nie poradzę, nawet jakbym chciała, taki już mam charakter. Trudno, musi się z tym pogodzić. Postanowiłam się jednak na chwilę przymknąć i w ciszy odnalazłam ostatnią, jeszcze nieruszoną przeze mnie, książkę. Zaczęłam ją czytać, bo sam tytuł bardzo mnie zainteresował. Książka opowiadała o jakiegoś rodzaju zaklęciach, które były zapisane w nieznanym mi języku. Postanowiłam zapamiętać niektóre z nich, na wszelki wypadek, mimo że nie władałam żywiołem magii.
- Masz ciekawy zbiór książek - zaczęłam spoglądając na Hurst'a znad książki. - Przepraszam za bałagan, zaraz to posprzątam. I przepraszam też za mój wcześniejszy słowotok, chyba nie jesteś przyzwyczajony do takiego nadmiaru informacji na sekundę, co? - uśmiechnęłam się lekko próbując zagaić rozmowę. Przecież nie mogę siedzieć tak długo bezczynnie lub gadając do samej siebie.
<Hurst?>
środa, 9 marca 2016
Od Hurst'a CD Aoi'a
Mimowolnie parsknąłeś śmiechem na ten widok. Basior przystanął po chwili z zawiedzioną miną na pysku.
- Podwieczorek mi ciekł. - powiedział zrezygnowany brnąc przez śnieg w moją stronę.
- Jesteś głodny? - spytałem zerknąwszy na niego. - I tak w drodze do jaskiń będziemy przechodzić przez nasze tereny łowieckie, więc jak chcesz możemy zrobić sobie przystanek.
Aoi kiwnął głową z zadowoleniem na myśl o nadchodzącym posiłku więc nie czekając dłużej ruszyliśmy w stronę Słonecznego Lasu.
Aoi? Brak weny boli -_-
- Podwieczorek mi ciekł. - powiedział zrezygnowany brnąc przez śnieg w moją stronę.
- Jesteś głodny? - spytałem zerknąwszy na niego. - I tak w drodze do jaskiń będziemy przechodzić przez nasze tereny łowieckie, więc jak chcesz możemy zrobić sobie przystanek.
Aoi kiwnął głową z zadowoleniem na myśl o nadchodzącym posiłku więc nie czekając dłużej ruszyliśmy w stronę Słonecznego Lasu.
Aoi? Brak weny boli -_-
Od Hurst'a CD Vedani
Przez chwilę lustrowałem ją wzrokiem po czym podałem jej łapę i wymusiłem na pysku delikatny uśmiech, chociaż nie byłem pewny na ile mi się to udało.
- Jestem Hurst - przedstawiłem się i zerknąłem na zewnątrz gdzie wciąż hulała śnieżyca. - Wygląda na to, że dzisiejszą noc spędzisz tutaj i dopiero jutro znajdziemy ci jakąś jaskinię. - rzuciłem w jej stronę. Wadera zaczęła badać moją jaskinię nie przestając przy tym gadać, co mi wcale nie przeszkadzało, bo przynajmniej nie kazała mi się odzywać.
- A tak w ogóle to co ty robiłeś na zewnątrz w środku burzy śnieżnej? - spytała po pewnym czasie odkładając na ziemię jedną z ksiąg, które po kolei podnosiła.
- Czekałem na ciebie. - mruknąłem niezadowolony, że zaczęła mnie męczyć pytaniami.
- Wiedziałeś, że przyjdę? - spytała zdziwiona i, jak znam życie, zaczęła zadręczać się myślami, czy nie jestem jakimś psychicznym medium.
- Przeczucie. - uciąłem modląc się by wadera, wróciła do swojej gadaniny o niczym sprzed kilku minut.
Vedani?
Od Vedani do Hurst'a
Po tych kilku dniach zaczynam wątpić czy północny kierunek to był dobry pomysł. Wiatr rzucał mi śniegiem w oczy, a ja brnęłam przez wielkie zaspy śniegu w celu... No właśnie, nadal go nie znałam. Kurczę, mogłam lepiej to zaplanować, może nie musiałabym teraz tonąć w tych śnieżnych wydmach. Przez chwilę nawet widziałam zarys jakiejś postaci na horyzoncie więc postanowiłam iść w jej stronę. Im bliżej byłam tym bardziej pewna byłam, że ktoś tam stoi. Wydało mi się idiotyzmem, że ktoś w czasie burzy śnieżnej stoi na dworze i szuka szczęścia, ale z drugiej strony to pierwsza żywa istota od tygodnia. Po co wybrzydzać.
Zachowałam dystans od nieznajomego i postanowiłam dowiedzieć się gdzie jestem.
- H-hej! Przepraszam?! - starałam się przekrzyczeć wiatr.
Postać drgnęła i zwróciła się w moją stronę zdziwiona. Pewnie również ma mnie za idiotkę, która wychodzi ot tak w czasie burzy. Mogłam przynajmniej bardziej się przyjrzeć temu wilkowi. Basior był białego umaszczenia z czarnymi łapami i wstawkami na ogonie. Posiadał również skrzydła, o które zawsze prosiłam. Eh, szczęściarz. Zmierzył mnie powoli czujnym wzrokiem, jakby chciał poznać moje zamiary. Postanowiłam się z tym nie kryć, bo bardzo chciałam poznać miejsce naszego położenia. No i również dlatego, że nieznajomy nie odpowiedział na moje wołanie tylko czekał na ciąg dalszy.
- Czy mógłbyś mnie oświecić?! Gdzie jestem? - dalej krzyczałam, a wiatr szumiał mi w uszach.
Wilk tylko skinął głową na znak bym za nim poszła. Hm, czemu nie? Nie wygląda na groźnego, ale nadal trzymałam dystans. Co jeśli to jakiś psychopatyczny morderca? Nigdy nic nie wiadomo... Dobra, zaraz się pogubię. Basior wszedł do zacienionej jaskini, a ja zaraz za nim. Otrzepaliśmy się ze śniegu, a nasze futra zaczęły się lekko puszyć. Jednak wtedy bardziej miałam na uwadze poczynania nieznajomego, który nadal mi się przyglądał.
- Aktualnie jesteś na terenach mojej watahy. - odparł bez emocji. Coś mi się zdaje, że kolega nie z tych co to lubią się pośmiać.
- Fantastycznie. Czegoś takiego właśnie szukałam. - w przeciwieństwie do basiora obdarowałam go uśmiechem i wyciągnęłam w jego stronę łapę. - Jestem Vedani i byłabym wdzięczna, gdybym mogła tu zostać.
<Hurst?>
Zachowałam dystans od nieznajomego i postanowiłam dowiedzieć się gdzie jestem.
- H-hej! Przepraszam?! - starałam się przekrzyczeć wiatr.
Postać drgnęła i zwróciła się w moją stronę zdziwiona. Pewnie również ma mnie za idiotkę, która wychodzi ot tak w czasie burzy. Mogłam przynajmniej bardziej się przyjrzeć temu wilkowi. Basior był białego umaszczenia z czarnymi łapami i wstawkami na ogonie. Posiadał również skrzydła, o które zawsze prosiłam. Eh, szczęściarz. Zmierzył mnie powoli czujnym wzrokiem, jakby chciał poznać moje zamiary. Postanowiłam się z tym nie kryć, bo bardzo chciałam poznać miejsce naszego położenia. No i również dlatego, że nieznajomy nie odpowiedział na moje wołanie tylko czekał na ciąg dalszy.
- Czy mógłbyś mnie oświecić?! Gdzie jestem? - dalej krzyczałam, a wiatr szumiał mi w uszach.
Wilk tylko skinął głową na znak bym za nim poszła. Hm, czemu nie? Nie wygląda na groźnego, ale nadal trzymałam dystans. Co jeśli to jakiś psychopatyczny morderca? Nigdy nic nie wiadomo... Dobra, zaraz się pogubię. Basior wszedł do zacienionej jaskini, a ja zaraz za nim. Otrzepaliśmy się ze śniegu, a nasze futra zaczęły się lekko puszyć. Jednak wtedy bardziej miałam na uwadze poczynania nieznajomego, który nadal mi się przyglądał.
- Aktualnie jesteś na terenach mojej watahy. - odparł bez emocji. Coś mi się zdaje, że kolega nie z tych co to lubią się pośmiać.
- Fantastycznie. Czegoś takiego właśnie szukałam. - w przeciwieństwie do basiora obdarowałam go uśmiechem i wyciągnęłam w jego stronę łapę. - Jestem Vedani i byłabym wdzięczna, gdybym mogła tu zostać.
<Hurst?>
wtorek, 8 marca 2016
piątek, 4 marca 2016
Od Hurst'a CD Natalie
Fiolka, którą trzymałem w łapie była zakurzona i dosyć stara. Przez chwilę zastanawiałem się czy taki eliksir może się przeterminować, jednak nie podzieliłem się moimi spostrzeżeniami z waderą. Dokładnie wytarłem łapą etykietkę bo była już bardzo poprzecierana i z niemałym trudem rozszyfrowałem napis:
NAPÓJ NEUTRALIZUJĄCY DZIAŁANIA ELIKSIRÓW
możliwe skutki uboczne - krótkotrwałe stracenie głosu lub trwała ślepota.
Zmarszczyłem brwi odkładając fiolkę na najbliższą półkę. Przeszukałem następne regały jednak nie znalazłem niczego co pomogło by przywrócić waderze normalny kolor tak by nie ucierpiała przy tym na zdrowiu lub psychice.
- Wygląda na to, że będziemy musieli poszukać w innej komnacie. - zakomunikowałem Natalie kierując się w stronę drzwi.
Natalie?
NAPÓJ NEUTRALIZUJĄCY DZIAŁANIA ELIKSIRÓW
możliwe skutki uboczne - krótkotrwałe stracenie głosu lub trwała ślepota.
Zmarszczyłem brwi odkładając fiolkę na najbliższą półkę. Przeszukałem następne regały jednak nie znalazłem niczego co pomogło by przywrócić waderze normalny kolor tak by nie ucierpiała przy tym na zdrowiu lub psychice.
- Wygląda na to, że będziemy musieli poszukać w innej komnacie. - zakomunikowałem Natalie kierując się w stronę drzwi.
Natalie?
Od Aoi'a CD Hurst'a
- Rany, ale tu...-spojrzałem na niego i szybko się zreflektowałem. -Widywałem lepsze - zarzuciłem łbem do góry zwracając pysk w przeciwną stronę. Kątem oka widziałem jak chwilę się nad czymś zastanawia, a potem wywraca oczami. To takie urocze... Aoi, ogarnij się idioto!
- Chodź - usłyszałem jego chłodny, ale już łagodniejszy głos.
- Co teraz? - Dorównałem mu kroku i zacząłem obok niego kłusować unosząc wysoko łapy. W pewnym momencie zastrzygłem uszami i spojrzałem na jedną z zasp.
- Musisz gdzieś spać. Co Ty robisz? - Zapytał przystając i patrząc na mnie. Wyskoczyłem w górę i zanurkowałem w głęboką zaspę. Chwyciłem w zęby mysz i zacząłem się z nią tarzać w śniegu, ponieważ się wyrwała. Szukałem mojej zdobyczy uderzając łapami w śnieg i wbijając się w puch nosem.
< Hurst? >
- Chodź - usłyszałem jego chłodny, ale już łagodniejszy głos.
- Co teraz? - Dorównałem mu kroku i zacząłem obok niego kłusować unosząc wysoko łapy. W pewnym momencie zastrzygłem uszami i spojrzałem na jedną z zasp.
- Musisz gdzieś spać. Co Ty robisz? - Zapytał przystając i patrząc na mnie. Wyskoczyłem w górę i zanurkowałem w głęboką zaspę. Chwyciłem w zęby mysz i zacząłem się z nią tarzać w śniegu, ponieważ się wyrwała. Szukałem mojej zdobyczy uderzając łapami w śnieg i wbijając się w puch nosem.
< Hurst? >
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



