Byłam na polance. Pięknie! Byłam cała w błocie. Głupi śnieg! Wchodząc do lasu otrzepałam się z błota. Idąc do jaskini upolowałam królika. Zaciągnęłam go już do jaskini. Nawet nie wiedziałam czy ta jaskinia jest zajęta. Rozdzieliłam mięso od skóry i zrobiłam nawet miękką poduszeczkę. Wyjadłam mięso i pozostawiłam kości i czaszkę w kącie.
~Kto wie może kiedyś się przydadzą?~pomyślałam~Nawet wiem co z nimi zrobię.
W tym samym czasie kiedy to pomyślałam ,usłyszałam czyjeś kroki. Zamieniłam się w dym. W półmroku jaki przebywał w jaskini ,wtapiałam się w tło. Schowałam się w najciemniejszy kąt jaskini, aby wilk mnie nie zauważył. Może mnie nie zauważył ,ale mój bajzel pozostawiony na ziemi już tak.
-Halo?Jest tu ktoś? -usłyszałam głos należący do wadery.
-Ja-powiedziałam cicho. Echo rozniosło mój szept po całej jaskini. Wadera przestraszyła się trochę i zaczęła się rozglądać.Mogłam zrobić sobie z niej jaja ale jakoś nie miałam chęci. Wyszłam z ukrycia (oczywiście jako dym , zaraz zamieniając się w wilka).
-Co robisz w mojej jaskini?! - Szczerze, sama nie wiem co tam robiłam.
-Niccccccc...
-Kim jesteś?
-Nazywam się Ceatel, a ty?
Vedani?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz