piątek, 26 lutego 2016

Od Aoi'a do Hurst'a

Wpadłem na nieznane mi tereny i obejrzałem się za sobie. No tam raczej nie wracam. Czyli witajcie nowy świecie, kłopoty i kto wie jakieś przygody! Zacząłem skakać przez śnieg, z nisko zwieszoną głową. Wysoki śnieg był zarazem błogosławieństwem jak i przekleństwem. 

Widziałem ślady wilków, niektóre świeże, inne już przysypane nowym puchem. Brnięcie przez zaspę nie było łatwe, ale znów mogłem poczuć się jak szczeniak. Zaciągnąłem się powietrzem i zanim zdałem sobie sprawę z jego obecności stanął przede mną skrzydlaty wilk. Odruchowo położyłem uszy po sobie i odsłoniłem kły.
-Wrogość nie jest wskazana-odezwał się chłodno i z wyższością-Zwłaszcza jeśli wykazujesz agresję wobec alfy tej watahy.- Mierzył mnie wzrokiem, a ja poczułem chęć padnięcia przed nim i odsłonięcia brzucha. Potrząsnąłem łbem, aby pozbyć się tej myśli.
-Alfy powiadasz...-Zamruczałem do siebie-Przyjmiecie wilka-banitę w swe szeregi?-Zapytałem głośno i dumnie-Nie gryzę, słowo. No, czasami-Wyszczerzyłem szpaler zębów w uśmiechu. On tylko spojrzał na mnie, przewrócił oczami i odwrócił się. To było urocze, te przewracanie oczami. Zachichotałem cicho
-Idziesz?-Usłyszałem jego chłodny głos.
-Po co?-Zapytałem głupio i spojrzałem na niego.

< Hurst? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz