Spojrzałam badawczo na basiora. Zdawał się być milszy.
- Okey. - odpowiedziałam niemal od razu. Hurst nie odpowiedział, tylko ruszył na północ. Pokazał mi co nieco, jednak prędko zaszło słońce.
- Miło było zwiedzać, jednak muszę znaleść sobie jaskinie... - powiedziałam, i kiwnięciem głowy wskazałam zachodzące słońce.
- Właśnie kierowałem nas w stronę jaskiń. - wyjaśnił Hurst. Kiwnęłam spokojnie głową. Kiedy znaleźliśmy się przy rzędzie jaskiń, basior mnie zostawił. Wybór jaskini nie był trudny, każda mi pasowała. Wzięłam pierwszą z brzegu, powinna starczyć. Już chciałam się położyć, gdy zaburczało mi w brzuchu. Nie jadłam nawet śniadania, a księżyc już świecił na niebie... Z niemałą niechęcią wyszłam na dwór i upolowałam jelenia. Senność nie pozwoliła mi się rozkoszować mięsem, a w jaskini byłam już wykończona. Mimo to sen uciekał z mych powiek.
Hurst?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz