Drzwi otwarły się a przed nami stały półki z różnymi lekami, ziołami itp.
,,Boże, Alie po co tu dołączałaś?'' - usłyszałam głos w mojej głowie, jednak to zignorowałam i poszłam za Hurst'em. Co chwilę się zatrzymywał i szukał odpowiedniego leku lub zioła.
- Proszę Cię, szybciej bo to swędzi i boli - trochę go popędzałam.
- Już - mruknął i wziął do łapy jakieś zioło w zakurzonym słoiku. Nie zwlekając, chciałam mu je wyrwać ale słoik upadł na ziemię i się rozbił.
- Co ty robisz?! - warknął i dał znak że mamy się odsunąć od szkła.
- To co widzisz - burknęłam pod nosem.
Nachyliłam się i wzięłam w łapę samo zioło, ale musiałam uważać by szkło nie wbiło mi się w łapy. Nie chciałam już niczego psuć żeby nie słuchać marudzenia Hurst'a. Hurst coś zaczął gadać, nie słuchałam go tylko zaczęłam przecierać zioło o oparzenia.
- Słyszałaś co mówię? - zapytał przyglądając się temu co robię
- Yyy...co? - szybko podniosłam głowę i skierowałam na niego wzrok.
Hurst?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz