Był piękny, słoneczny dzień. Spacerowałam po ośnieżonym lesie, bez celu z nadzieją że nie spotkam tam nikogo kto mi będzie zawracał głowę. Śnieg trzeszczał pod moimi łapami strasznie, to było wkurzające ale cóż...
Po chwili poczułam że coś zimnego, zaczyna spadać z nieba. To był śnieg. Odwróciłam głowę w tył, bo czułam że ktoś za mną stoi...Ale nikogo nie było. Gdy spojrzałam w przód ujrzałam wilka. Był to basior, ze skrzydłami. Podeszłam do niego i udawałam że nic mnie to nie rusza.
- No witaj, co ty tu robisz? - zapytałam, chociaż nie interesowało mnie to szczególnie.
- Jestem na terenach swojej watahy - mruknął niezadowolony że sobie nagle podchodzę i pytam gdyby nigdy nic.
- Nazywam się Natalie a ty?
- Hurst
- Ciekawe imię.
Hurst?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz