wtorek, 23 lutego 2016

Od Hurst'a CD Lorien

Patrzyłem na nią trochę zdezorientowany bo po powiedzeniu tego jakby od razu zasnęła.
- Emm...Lorien? - spytałem jednak nie dostałem żadnej odpowiedzi. Trochę zmieszany wycofałem się z jej jaskini. Kiedy skończyłem obchód zaczynało świtać więc czym prędzej się położyłem.
Jak zwykle śniło mi się to samo co każdej nocy od 3 lat. Dzień wypadku. Stałem na polanie i patrzyłem jak ciała innych wilków rozpuszczają się na moich oczach. A najgorsze w tym śnie jest to, że cieszy mnie ten widok. Potem wszyscy zaczynają spazmatycznie wrzeszczeć, a ja się śmieję i wtedy się budzę. Przebiegłem rozbieganym wzrokiem po jaskini, która kiedyś należała do mojej matki. Gdyby nie stosy papierów i ksiąg można by powiedzieć, że nic się tutaj nie zmieniło. Wyszedłem na zewnątrz i jak widmo skierowałem się w stronę pobliskiego strumienia, który codziennie rano przywracał mnie do rzeczywistości. Nagle na coś, a raczej na kogoś wpadłem. Ten ktoś zatoczył się i wylądował po uszy w zaspie.
- Przepraszam - powiedziałem z roztargnieniem i pomogłem temu ''ktosiu '' wygrzebać się z zaspy. Już po chwili przede mną stanęła Lorien cała obklejona śniegiem.

Lorien? brak weny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz