Spojrzałem na niego trochę zbity z tropu.
- Jak to po co? Chciałeś dołączyć do watahy. - powiedziałem unosząc brwi. - A ja mam w zwyczaju oprowadzać nowych członków po terenach. - wyjaśniłem - Chociaż nie należy to do moich ulubionych zajęć. - to powiedziałem bardziej do siebie niż do niego.
Basior doskoczył do mnie jednym susem z bananem na pysku.
- To gdzie najpierw? - spytał z zapałem. Zerknąłem na niego kątem oka.
On zawsze się tak cieszy? - spytałem w myślach sam siebie, jednak doszedłem do wniosku, że z czasem pewnie sam się przekonam.
- Jak się nazywasz? - spytałem po chwili zdawszy sobie sprawę z tego, że nie znam jego imienia. -- Aoi - przedstawił się. - A ty?
- Hurst. - odpowiedziałem. Wybrałem drogę, która prowadziła do Skalnego kanionu. Przez pewien czas basior coś gadał jednak po moich kilku wymijających odpowiedziach pewnie doszedł do wniosku, że za rozmowny to ja nie jestem i całą resztę drogi szliśmy w milczeniu. Wdrapaliśmy się na szczyt, z którego rozciągał się najlepszy widok na tereny watahy. Rozłożyłem łapy w geście podobnym do tego jak wykonuje sprzedawca prezentujący produkt i czekałem na reakcje Aoi'a.
Aoi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz