Przybrałem wymuszony wyraz twarzy oficjalnie zadowolonego alfy.
- Cudownie - powiedziałem jak zwykle nie wyrażając przy tym zbyt wielu emocji. Posłałem jej krótki uśmiech i wznowiłem swój marsz.
- Wiesz, że zwykle dobry, szanujący się alfa ma w zwyczaju oprowadzać nowych członków po terenach watahy? - spytała zrównując się ze mną. Zerknąłem na nią kątem oka. Starała się zachować dość obojętny wyraz twarzy jednak była dość ożywiona.
- No to gdzie idziemy najpierw? - spytała. Chcąc nie chcą musiałem ją oprowadzić, bo nikt inny jeszcze nie zna zbyt dobrze tych terenów. Zaczęliśmy naszą wycieczkę od Błękitnych Ruin. Kiedy zbliżaliśmy się do ostatniego przystanku, którym był Skład słońce zaczęło chybotać się nad horyzontem. Szliśmy w milczeniu z czego byłem bardzo zadowolony. Wadera co jakiś czas coś mówiła jednak ja ograniczałem swoje wypowiedzi do trzech słów - tak, nie, nie wiem. Nagle poczułem coś jakby swąd palącego się kleju. Spojrzałem na niebo i ujrzałem tam kłębowisko ciemno-szarych gęstych jak zupa chmur. Spojrzałem na Natalie jednak ta wyglądała jakby nie zdawała sobie sprawy z tego co nadchodzi, co w sumie było całkiem normalne.
- Biegiem. - zakomenderowałem.
- Co? - spytała zdziwiona jednak ja nie traciłem czasu na wyjaśnienia tylko pociągnąłem ją za sobą. Dotarliśmy do ogromnych wrót do Składu dokładnie w momencie, w którym zaczęło kropić. Naparłem całą siłą na metalowe drzwi, a te zaczęły powoli się otwierać.
- To tylko deszcz. Rozumiem, że może nie chcesz pomoczyć sobie futerka, ale...- zaczęła Natalie, jednak nie zdążyła dokończyć zdania kiedy na jej łapę trafiła kropla toksycznego deszczu pokrywając ją dużymi bąblami. Wadera syknęła z bólu i zaczęła potrząsać łapą. Udało mi się uchylić drzwi i oboje wślizgnęliśmy się do środka zanim rozpadało się na dobre. Natalie siedziała niedaleko wrót próbując pozbyć się opuchlizny na łapie. Uniosłem głowę. Przed nami rozciągał się cały szereg komnat Składu.
- Chodź znajdziemy ci coś na oparzenia - powiedziałem i ruszyłem w stronę pierwszych drzwi.
Natalie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz