wtorek, 23 lutego 2016

Od Azazela do Hurst'a

Lekko unosząc się nad ziemią mknął w zawrotnym tempie.
"Kto by pomyślał,że można tak wykorzystać jedną z demonicznych mocy. Na głupie latanie". Ale tak właśnie było. Dzięki temu przebył już tysiące kilometrów w poszukiwaniu siebie. Ok kilku lat non - stop był w podróży. To było jego życie. Bezsensowne, nieskładne życie. Jego oczy lustrowały każdy, najmniejszy skrawek lasu. Dostrzegł ruch. Gdy skupił wzrok na obiekcie wyraźnie wyczuł wilka. Opadł na ziemię nie zmieniając postaci. Sięgnął poza granice umysłu. Za chwilę dostrzeże wzór przeciwnika.
Zza drzew wyłonił się biały basior. Azazel natychmiast przejął nad nim kontrolę. I wtedy to dostrzegł. Jego wzór. Wzór mroku. Dostrzegł to czego szukał. Kogoś kto rozumiał mrok. Momentalnie zakończył atak.Wilk także zapuścił się w kierunku Azazela. Na szczęście jego umysł był dobrze chroniony. Przez nieprzebyty mrok.
-Kim jesteś?-zapytał tamten,w języku mroku.
Azazel przemienił się.
-Nikim.
-Jesteś na terenie mojej watahy.
-I nadal twierdzę,że jestem nikim.
-Możesz przestać się zgrywać.
-Nie. -odpowiedź była krótka i na chwilę przybiła wilka
-Nazywam się Hurst i nadal jesteś na terenie mojej watahy.
-Azazel,syn mroku i wody. Ostatni z rodu i pierwszy z demonów.
-Wiedziałem,że jesteś demonem.- rzucił Hurst z nieskrywaną dumą
-Jesteś z mroku. Zresztą każdy by mnie poznał.
-To jak,dołączasz do nas?
Azazel podniósł wzrok.
-A mam jakiś wybór?

<Hurst?Chcesz coś dodać?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz