Obudziło mnie zimno. Był środek nocy, a jednak już się wyspałam. Wyjrzałam na dwór. Niebo było czarne, i nic nie wskazywało na to że niedługo wstanie słońce. Tak więc postanowiłam się położyć i spróbować zasnąć, mimo iż wiedziałam że moja próba zakończy się niepowodzeniem. Po jakiejś godzinie leżenia w bezruchu postanowiłam wyjść. Niebo teraz było szare, więc niedługo powinno wstać słońce. Wyszłam na dwór, stwierdzając iż napadał śnieg. Tylko tego brakowało! Pod śniegiem leżał lód, i teraz muszę być wyjątkowo ostrożna kiedy chodzę, i trudno będzie upolować śniadanie. Wyrzuciłam z siebie wiązankę przekleństw i udałam się do lasu, by upolować jakiegoś jelenia czy sarnę. Na myśl o śniadaniu zaburczało mi w brzuchu, tak więc pospieszyłam się. I to był mój błąd - przez pośpiech wpadłam do głębokiej dziury. W dodatku bolała mnie tylna lewa łapa. Mogę zapomnieć o śniadaniu, to pewne... Tylko jak się wydostać? Z pewnym trudem, próbując nie używać tylnej łapy wdrapałam się na górę. Przede mną stał wilk. Dość wysoki, czarno niebieski wilk z dużą ilością piór. Stał do mnie tyłem, jednak słysząc hałas który mi towarzyszył mi wspinaczce odwrócił się.
- Skąd tu się wzięłaś? - spytał zaskoczony. Wskazałam przednią łapą na dziurę która teraz była za mną, czekając na kolejną nieostrożną ofiarę.
Vincent? Chce ci się odpisać? :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz