Muszę załatwić sobie jakiegoś oprowadzacza - pomyślałem ruszając na kolejną w tym dniu wycieczkę oprowadzającą. Wadera szła za mną w pewnej odległości, której nie przekraczała jakby obawiała się naruszenia mojej przestrzeni osobistej. Szliśmy w milczeniu co najwyraźniej po pewnym czasie zaczęło przeszkadzać mojej towarzyszce.
- Więc...ile jest wilków w tej watasze? Bo jak chodziliśmy z bratem na nikogo nie natrafiliśmy, teraz z resztą też nie. - zagaiła trochę mnie doganiając.
- Siedem czy osiem. Kiedyś było więcej. - odpowiedziałem krótko.
- Kiedyś? Czyli kiedy dokładniej? - najwyraźniej nie zraziłem jej jeszcze bo kontynuowała.
- 3 lata temu - odparłem zwięźle.
- Czemu już tak nie jest? Stało się coś? - spytała z zainteresowaniem jednak zbyłem ją milczeniem.
Na całe szczęście dotarliśmy do pierwszego przystanku czyli do Słonecznego Lasu.
- To są nasze tereny łowieckie. Jesteś może głodna? - zapytałem głównie po to by wyrzucić waderze z głowy poprzedni temat rozmowy.
Hoshi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz