- Jestem Hurst - przedstawiłem się i zerknąłem na zewnątrz gdzie wciąż hulała śnieżyca. - Wygląda na to, że dzisiejszą noc spędzisz tutaj i dopiero jutro znajdziemy ci jakąś jaskinię. - rzuciłem w jej stronę. Wadera zaczęła badać moją jaskinię nie przestając przy tym gadać, co mi wcale nie przeszkadzało, bo przynajmniej nie kazała mi się odzywać.
- A tak w ogóle to co ty robiłeś na zewnątrz w środku burzy śnieżnej? - spytała po pewnym czasie odkładając na ziemię jedną z ksiąg, które po kolei podnosiła.
- Czekałem na ciebie. - mruknąłem niezadowolony, że zaczęła mnie męczyć pytaniami.
- Wiedziałeś, że przyjdę? - spytała zdziwiona i, jak znam życie, zaczęła zadręczać się myślami, czy nie jestem jakimś psychicznym medium.
- Przeczucie. - uciąłem modląc się by wadera, wróciła do swojej gadaniny o niczym sprzed kilku minut.
Vedani?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz