Wiosnę było czuć w powietrzu, ciepłe promienie słońca ogrzewały mój pysk. Uśmiechnąłem się i przeciągnąłem. Spojrzałem w niebo, na akrobacje rozśpiewanych ptaków. Nagle poczułem jak kości mi się wydłużają, futro znika, ogon chyba odpadł. Stanąłem na dwóch nogach i ponownie się przeciągnąłem. Słyszałem jak każdy kręg wskakuje na swoje miejsce.
- Zobaczę jak idą przegotowania, może przydam się do czegoś. -Pomyślałem głośno i biegiem ruszyłem w stronę zamku.
Kiedy znalazłem się na miejscu Hurst w milczeniu wysłuchiwał planu Margo. Przywitałem się z nimi grzecznie i zapytałem czy mogę w czymś pomóc. Od razu znalazła się robota w przenoszeniu sprzętu muzycznego i nagłośnienia. W czasie pracy czasem zerkałem na alfę, na jego ludzką postać.
Kiedy skończyłem swoje zadanie wróciłem się przebrać. Postanowiłem założyć czarne spodnie, krawat, koszulę i na to długi przyjemny w dotyku sweter. Nie byłem z nikim umówiony, szedłem z grzeczności i wewnętrznego przymusu. Najchętniej zostałbym w domu, ale czułem, że powinienem się pokazać.
Nie przyszedłem punktualnie, ale też się nie spóźniłem. Od razu zająłem miejsce pod ścianą patrząc na innych. Wzrokiem wyhaczyłem Hurst'a, Margo na scenie i jej siostrę Vedani, reszcie się zbytnio nie przyglądałem.
< Ktoś może? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz