poniedziałek, 14 marca 2016

Od Auron'a

To była ciemna noc, księżyc zasłonięty chmurami w ogóle nie świecił.
Byłem bardzo zmęczony i postanowiłem odpocząć.
Przycupnąłem pod drzewem i zacząłem nucić swoją ulubioną piosenkę
"Hen za górą i za lasem gdzieś gdzie nie wie nikt.
W tym królestwie, w którym dobry człek już dawno znikł, rządy swoje sprawowała młoda dama ta... Moja czternastoletnia ukochana siostrzyczka"...

- Masz ładny głos - przerwała mu jakaś nieznana wadera. 
- Dzię-Diękuję... - odpowiedziałem.
- Co Cię tu sprowadza? - wadera zapytała. 
- Szukam schronienia, trochę wędruję. - powiedziałem zawstydzony.
- Nie potrzebujesz pomocy? - zapytała ponownie.
Nic nie odpowiedziałem, po prostu wstałem i poszedłem przed siebie...
- Hej zaczekaj! - krzyknęła. - Jestem Vedani. Możesz mówić mi Vi.
- Ja jestem Auron. - odpowiedziałem zaciekawiony.
Miałem nadzieję że zdobędę pierwszego przyjaciela... Byłem podniecony i zaciekawiony, co prawda trochę się denerwowałem, ale pomyślałem, że wydaje się całkiem miła i chyba podobał jej się mój śpiew. 
- Miło mi Cię poznać - powiedziała.
- Mi również - odpowiedziałem ze szczerym uśmiechem.
- Jestem głodna. - pożaliła się. - Nie masz przypadkiem niczego do jedzenia? - zapytała.
- Proszę to mój ostatni kawałek. - powiedziałem podając Vi kawałek suszonego mięsa.
- Dziękuję - powiedziała ze szczerym uśmiechem.
Gdy skończyła żuć ostatni kęs, popiła go wodą, odwróciła się w moją stronę i powiedziała: ,,Prześpij się jutro mnie już nie będzie. Kiedy się obudzisz powędruj na południe." Było mi żal tego, że nie pójdzie ze mną na dalszą wyprawę, ale postanowiłem się tym nie zadręczać i pójść spać.
Następnego ranka było naprawdę zimno... Postanowiłem zobaczyć czy może jednak nie odeszła. Zacząłem jej szukać. Niestety nie znalazłem wadery więc siadłem pod tym samym drzewem i zacząłem szlochać... ,,Muszę wziąć się w garść... Gdzie Ona kazała mi iść?! A tak na północ...", pomyślałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz